Polecamy

„Kobiety z trybuny”: Sila Şahin

Jak co wtorek zapraszamy na cykl „Kobiety z trybuny” , za pośrednictwem którego przybliżamy sylwetki kobiet piłkarzy. Dziś weźmiemy pod l...

Sila Sahin - skazana na bycie WAG. Żona Samuela Radlingera
NAJNOWSZE POSTY

Piłkarz Pogoni wyróżniony obok Ronaldo czy Neymara!

Bułgar Spas Delew, prezentujący barwy Pogoni Szczecin, został wybrany przez popularny magazyn „France Football” do najlepszej jedenastki minionej kolejki eliminacji Mistrzostw Świata 2018.




Bułgarzy po dwóch świetnych bramkach Delewa wygrali z Holandią w 5. kolejce eliminacji, co nie umknęło uwadze dziennikarzy. Twórcy zestawienia podkreślili, że dzięki świetnemu występowi napastnika jego ekipa zachowała szansę na awans na mundial w Rosji.

W rankingu, w którym wzięto pod uwagę piłkarzy grających dla państw z Europy, Azji, Ameryki Północnej i Południowej, znalazły się obok Portowca takie gwiazdy światowej piłki jak Cristiano Ronaldo, Gianluigi Buffon czy Neymar.



PEŁNE ZESTAWIENIE:


Czytaj »

Jasmin Burić oficjalnie Polakiem!

Bramkarz Lecha Poznań Jasmin Burić dziś oficjalnie odebrał akt nadania obywatelstwa polskiego. Sama decyzja zapadła już na początku marca. Teraz Jasmin dopełnił formalności i odebrał wszystkie dokumenty.



Po długim staraniu się o polskie obywatelstwo, Jasmin Burić w końcu może cieszyć się polskim paszportem. Decyzję w tej sprawie podjęto już na początku miesiąca, ale to dziś bramkarz odebrał wszystkie dokumenty. Uroczystość zorganizowano w Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu. Oprócz samego aktu nadania obywatelstwa, Jasmin dostał prezenty, a sam przekazał wojewodzie bluzę bramkarską i rękawice, które zostaną przeznaczone na Hospicjum Palium. 

„Całą moją przyszłość wiążę z Polską i mam dużo planów. Nie miałem żadnych wątpliwości, że chcę się starać o paszport. Rodzina od początku mnie w tym wspierała, zresztą tutaj dobrze mi się żyje i Polska pod każdym względem jest dla mnie lepsza niż miejsce, w którym się wychowywałem.”

Oprócz samego Buricia na uroczystości zjawił się prezes Lecha, poseł Szymon Szynkowski oraz rzecz jasna wojewoda.


Czytaj »

Niemiły gest Rodrigueza w stronę dziennikarzy

James Rodriguez wykonał dość obraźliwy gest w stronę dziennikarzy i fotoreporterów. Jeden z nich umieścił w internecie zdjęcie Kolumbijczyka pokazującego środkowy palec. Prawdopodobnie spowodowane jest to krytyką mediów na piłkarza.




Reprezentacja Kolumbii z Jamesem w składzie nie prezentuje się ostatnio zbyt dobrze. Nie wygrała trzech meczów z rzędu, a cała krytyka spadła na piłkarza Realu, który jest w dobrej formie. W ostatnim meczu jednak jego reprezentacja pokonała Boliwię 1:0, a James spotkanie zakończył z bramką. Nie wystarczyło to jednak, by zdobyć uznanie mediów i zarzuciły mu one, że bardziej zależy mu na gry w klubie.

Jak to bywa na zgrupowaniach, pod hotelem piłkarzy czekają dziennikarze i fotoreporterzy. Tak było i tym razem. Redaktorzy czekali na zawodników, a w oknie jako pierwszy pojawił się właśnie James Rodriguez. Kolumbijczyk pokazał im środkowy palec, a następnie odszedł od okna.

Zdenerwowani dziennikarze oczekują odsunięcia piłkarza od składu na wtorkowy mecz z Ekwadorem, jednak jest to mało możliwe. Na ewentualne konsekwencje musimy jeszcze poczekać.

Czytaj »

Podział punktów na Cluj Arena. Rumuni remisują z Duńczykami

Grupowi rywale reprezentacji Polski podzielili się wczoraj punktami. Na Cluj Arena w Kluż-Napoce w meczu pomiędzy Rumunią i Danią padł bezbramkowy remis.



Sytuacja obu drużyn nie prezentowała się zbyt ciekawie przed tym meczem – obie ekipy chcą awansować do turnieju, chociażby z drugiego miejsca, aczkolwiek obecna sytuacja nie wskazuje na to, aby plan „Awans” wyszedł którejkolwiek z nich, pomimo tego, że Dania zrównała się punktami z drugą Czarnogórą

Mecz był w sumie spokojny, a na pierwszą poważniejszą szansę oglądający musieli czekać do 18. minuty, kiedy to gospodarze wykreowali możliwie najdogodniejszą dla siebie sytuację. Claudiu Keserü zamiast odrobinę podrzucić futbolówkę, posłał ją wysoko ponad poprzeczką. Podobna sytuacja miała miejsce w 43. minucie, jednak jej miejsce działo się po drugiej stronie bramki, a pierwszoplanową rolę miał Christian Eriksen. Gospodarze minimalnie dominowali nad przyjezdnymi, jednak ktoś czuwał nad bramką Kaspra Schmeichela.

Po zmianie stron Keserü mógł w końcu otworzyć wynik spotkania, jednak z tego pojedynku zwycięsko wyszli przyjezdni, blokując jego strzał. Wprowadzony na boisko tuż przed wznowieniem meczu Mathias Jørgensen próbował ożywić grę swojego zespołu, co „wyszło” mu się tak naprawdę tuż przed ostatnim gwizdkiem. Reprezentant Danii był w możliwie najlepszej sytuacji, jednak jego strzał okazał się zbyt mocny i piłka poleciała wysoko ponad bramką. 


Rumunia 0:0 Dania

Kartki: 45' Cornelius, 60' Ankersen, 90+1' Pintilii
Składy:
[Rumunia]: Tătărușanu – Benzar, Săpunaru, Chiricheș-cpt., Toșca, Latovlevici (76' Rotariu) – Pintilii, Marin – Stanciu – Chipciu (85' Ivan), Keșeru (63' Alibec)
[Dania]: Schmeichel – Kjær (45' Jørgensen), Christensen, Vestergaard – Ankersen, Kvist, Delaney, Schöne (69' Braithwaite), Durmisi – Cornelius, Eriksen

Polska, wygrywając z Czarnogórą, zagwarantowała sobie sześć punktów przewagi nad drugim i trzecim miejscem. Armenia, wygrywając z Kazachstanem, ma tyle samo punktów, co Rumunia.

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo
Czytaj »

Udany powrót Defoe i mały gest Harta, czyli Anglicy wygrywają na Wembley z Litwą

Anglicy w meczu eliminacyjnym grupy F pokonali na Wembley Litwę, 2:0. Jednym z bohaterów spotkania został Jermain Defoe, który po trzech latach nieobecności w reprezentacji Synów Albionu, wczoraj do niej powrócił i strzelił pierwszego gola tej rywalizacji.


reprezentacja anglii

Obraz gry od początku spotkania wyglądał tak samo, gospodarze zdominowali grę i nadawali jej tempo. Trafić do bramki litewskiego golkipera próbowali Walker czy Lallana, ale to 34-letni Defoe wyprowadził na prowadzenie Anglików. Sterling podał do Defoe, a ten nie wahając się ani chwili trafił do siatki Setkusa. Dominacja podopiecznych Southgate'a była bardzo widoczna, ale stwarzanie sytuacji nie przychodziło im z łatwością.

Po przerwie celny strzał oddał Slivka, a to był już dzwonek alarmowy dla Synów Albionu. W 60. minucie na boisko wszedł Jamie Vardy, a kilka minut później trafił już na 2:0. Walker zagrał do Lallany, który od razu odegrał do Vardy'ego. Ten mając przed sobą tylko bramkarza uderzył tuż przy słupku. Gospodarze mogli jeszcze uderzyć na 3:0, ale napastnik Leicester tym razem nie znalazł drogi do bramki przeciwników.

Był to debiut trenera Garetha Southgate'a na Wembley. Anglicy zgarnęli kolejne trzy punkty i mają ich już 13. Druga Słowacja ma o cztery oczka mniej.


Anglia 2:0 (1:0) Litwa
[21' Defoe, 66' Vardy]

Kartki: 46' Vaitkunas, 58' Zulpa, 73' Rashford
Składy:
[Anglia] Hart, Walker, Stones, Keane, Bertrand, Oxlade-Chamberlain, Dier, Lallana, Alli, Sterling (60' Rashford), Defoe (60' Vardy)
[Litwa] Setkus, Vaitkunas, Kijanskas, Klimavicius, Zulpa, Kuklys, Cernych, Slivka (87' Paulius), Novikovas (54' Grigaravicius), Valskis (73' Matuleviciusat)


Na uwagę podczas tego spotkania zasługuje jeden gest. Jermain'a Defoe tego wieczora na Wembley wyprowadzał Bradley Lowery. Joe Hart jako kapitan mógł iść jako pierwszy, ale ustąpił miejsca swojemu koledze z zespołu i małemu kibicowi piłki nożnej. Mały gest, a tak bardzo może poprawić humor.

Czytaj »

Polska triumfuje na gorącym terenie! Kapitalna sytuacja Biało-Czerwonych w grupie

Reprezentacja Czarnogóry musiała uznać wyższość Polski na własnym terenie w 5. kolejce eliminacji do Mistrzostw Świata w Rosji. Biało-Czerwoni wygrali 2:1 po golach Roberta Lewandowskiego oraz Łukasza Piszczka i są w świetnej sytuacji w grupie E.



Od początku było widać, która ekipa lepiej potrafi grać w piłkę, ale naszym reprezentantom ciągle czegoś brakowało. A to dośrodkowania Grosickiego lądowały na aucie, a to otoczony wieloma rywalami Lewandowski nie zdołał utrzymać się przy futbolówce. Jedną z lepszych okazji miał Zieliński, jednak zawodnik Napoli nie zorientował się na czas i rywale wygarnęli mu piłkę spod nóg.

Niemoc Polaków trwała, dodatkowo rozkręcać zaczęli się nasi przeciwnicy. Wreszcie w 40. minucie nasz kapitan, Robert Lewandowski, pokazał swój kunszt. Zawodnik Bayernu idealnie przymierzył z rzutu wolnego, podyktowanego po faulu na nim samym, wprawiając licznie zgromadzonych w Podgoricy polskich kibiców w euforię.



Przed meczem przewidywano, że podczas drugiej połowy Polacy, przygotowywani pod względem fizycznym przez najlepszych fachowców na świecie, przycisną Czarnogórców, którzy zwyczajnie zaczną być zmęczeni. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła inna. To gospodarze prowadzili grę, przysparzając dużo kłopotów niepewnej polskiej defensywie.

Na efekt nie trzeba było długo czekać. W 63. minucie Mugoša otrzymał kapitalne podanie i bez problemów pokonał Fabiańskiego. Biało-Czerwoni kompletnie zgubili krycie w tej sytuacji, a chwilę wcześniej nie zdołali pokonać Božovića w dwóch dogodnych okazjach. Po chwili kraj z Bałkanów mógł nawet wyjść na prowadzenie, ale Šofranac fatalnie skiksował.

Po stracie gola nasi reprezentanci nie dawali rady sforsować solidnej defensywy Czarnogóry. Notowali mnóstwo strat i wdawali się w niepotrzebne dyskusje. Wreszcie w 82. minucie Zieliński posłał genialną piłkę do Piszczka. Obrońca Borussii zachował się jak rasowy napastnik i świetnym uderzeniem przelobował bramkarza rywali, dając ponowne prowadzenie gościom.



W końcówce Czarnogórcy próbowali jeszcze zdziałać coś podobnymi środkami, jak prze resztę meczu – szaleńczymi atakami, w których na próżno by szukać futbolowej gracji. Serca do walki gospodarzom nie można było jednak odmówić. Ostatecznie, po wielu doliczonych minutach, sędzia Kassai zagwizdał po raz ostatni, a Polska wywiozła 3 punkty z bardzo trudnego terenu. Dzisiaj, o dziwo, obyło się bez incydentów na trybunach.


Czarnogóra 1:2 (0:1) Polska
[40' Lewandowski, 63' Mugoša, 82' Piszczek]

Kartki: 39' Savić, 40' Mugoša, 42' Vešović, 49' Šofranac, 69' Glik
Składy:
[Czarnogóra] Božović – Marušić (90+2' Vučinić), Savić (C), Šofranac, Stojković – Vešović, Vukcevic, Šćekić (86' Djordjević), Kojašević (81' Ivanić) – Mugoša, Bećiraj
[Polska] Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Błaszczykowski, Linetty (76' Teodorczyk), Zieliński, Mączyński (90+2' Cionek), Grosicki (90+5' Peszko) – Lewandowski (C)


W innych meczach naszej grupy Armenia pokonała Kazachstan 2:0, a Rumunia bezbramkowo zremisowała z Danią. Dzięki dzisiejszym rozstrzygnięciom Polska ma aż 6 punktów przewagi nad Czarnogórą i Danią. Przypominamy, że tylko zwycięzca grupy zagwarantuje sobie udział w przyszłorocznych mistrzostwach.


Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo


Czytaj »

Niemcy po drobnych problemach wracają z Azerbejdżanu z kompletem punktów

Znajdująca się w grupie C reprezentacja Niemiec ograła na wyjeździe reprezentację Azerbejdżanu, wygrywając z nimi 4:1 po bramkach André Schürrle (2), Thomasa Müllera i Mario Gomeza. Jedynego gola dla gospodarzy strzelił Dimitri Nazarov.




Piłkarze Joachima Loewa byli stawiani w roli faworyta tego meczu, jednakże gra obecnych Mistrzów Świata nieprzerwanie pozostawia pewien niedosyt. Nadal czegoś brakuje. 

Przyjezdni rządzili boiskiem przez większą część meczu, już od pierwszych chwil szturmując bramkę Kamrana Agayeva. Jednak pierwszy gol padł dopiero po dwudziestu minutach gry. Jonas Hector zagrał w tempo z wysokości pola karnego do André Schürrle, który z bliskiej odległości wbił piłkę do siatki.

Bramka Dimitriego Nazarova to coś, czego nie da się wytłumaczyć. Afran Ismayilov posłał idealne dośrodkowanie, którego spóźniona defensywa przyjezdnych nie była w stanie powstrzymać. Podobnie było z samym Nazarovem. Bernd Leno rzucił się za piłką, jednak... odrobinę za późno.

Azerbejdżan zbyt długo nie pocieszył się dobrym dla siebie wynikiem – niecałe pięć minut później Thomas Müller wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie, a w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Mario Gomez głową zdobył bramkę dającą rezultat 3:1.

Niemiecki komentator zagranie Joshuy Kimmicha porównał do podań Philippa Lahma. Szykuje się godny następca. 😉



Po zmianie stron gospodarze postanowili pokazać przysłowiowego „pazura” próbując zagrozić bramce młodego bramkarza Bayeru Leverkusen, jednak dobrze ustawiona pułapka ofsajdowa skutecznie ich powstrzymywała. Goście w większości też z marnym skutkiem próbowali powiększyć bramkową przewagę.

Osiemdziesiąta pierwsza minuta przyniosła upragniony napływ emocji. André Schürrle zdobył Doppelpacka w bramkach, a Jonas Hector w asystach. Jednak trzeba to przyznać – ta bramka to perełka tego meczu!


Azerbejdżan 1:4 Niemcy
[20' André Schürrle, 31' Dimitri Nazarov, 36' Thomas Müller, 45' Mario Gomez, 81' André Schürrle]

Kartki: 12' Khedira, 84' Höwedes
Składy:
[Azerbejdżan] Agayev - Garayev, Mirzabekov, Paşayev, Huseynova, Nazarov, Sadigow, Hüseynov, Amirguliyev (86' İsrafilov), Sheydayev (66' Yilmaz), İsmayılov (81' Kurbanov)
[Niemcy] Leno - Hector, Höwedes, Hummels, Khedira, Draxler (84' Sané), Kroos (89' Rudy), Schürrle, Müller, Kimmich, Gomez (61'  Özil)

Reprezentacja Czech gładko pokonała San Marino. Ostatnie spotkanie w grupie C odbędzie się o godzinie 20:45. Irlandia Północna podejmie u siebie Norwegię.

Sytuacja w grupie:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo
Czytaj »

„Szpilki na stadionie” – jak się kibicuje na Curva Sud Milano?

19 lutego tego roku miałam okazję być na najgorętszej trybunie San Siro podczas meczu AC Milan – AFC Fiorentina. Jeśli chcecie dowiedzieć się, czym różnią się polskie stadiony od włoskich, co robią dzieci między ultras i jaka jest firmowa cieszynka Curva Sud Milano, to zapraszam do przeczytania reportażu!




Zdobycie biletów na Milan nie jest ostatnimi czasy, niestety, najtrudniejszą sztuką. Kibice, przyzwyczajeni do ogromnych sukcesów klubu, od kilku lat tracą ochotę na oglądanie teraz już – teoretycznie – zwykłego włoskiego średniaka. Dlatego też kupno wejściówek na mecz przeciw Fiorentinie przebiegło bez problemu na miesiąc przed spotkaniem, a w jego dniu nadal prawie każdy sektor miał sporo wolnych miejsc.

Z domu ruszam około 19, bo czeka mnie kilka przesiadek. W metrze już czuć TĘ atmosferę – zewsząd dobiegają podekscytowane głosy debatujące nad potencjalnym przebiegiem meczu. Wesoły pojazd dociera pod stadion 50 minut przed pierwszym gwizdkiem, więc na spokojnie przechodzimy krótką drogę ze stacji na arenę zmagań. Kto widział San Siro od zewnątrz, ten wie, jak ogromne robi wrażenie. Może przecież pomieścić aż 80 tysięcy osób!


Po niezliczonej ilości kontroli wreszcie idziemy z moim tatą długimi schodami prowadzącymi na trybunę. Bilety kupiliśmy praktycznie w ciemno, więc podczas tej drogi mogę się domyślać nad położeniem mojego sektoru tylko z położenia kołowrotka, którym weszłam. I tak, kiedy ukazuje mi się przed oczyma po ostatnim zakręcie ogromna flaga, domyślam się, że najbliższe 2 godziny spędzę z ultrasami.

Zapowiada się ciekawie.

Od razu spotykam dwóch chłopaków z Polski, którzy cieszą się, że w tłumie odnaleźli kogoś „swojego”. Oczywiście na Curva Sud Milano, tak jak i na innych trybunach tego typu, numeracja miejsc w praktyce nie obowiązuje, ale gdzieś stanąć trzeba. Wybieram pierwszy rząd na drugim pierścieniu. Wszyscy miło się witają, przygotowują flagi. Wreszcie na boisko wychodzą piłkarze – Milanu witani euforycznie, Fiorentiny przeraźliwie wygwizdani. Podchodzi do mnie pewien mężczyzna, będący częścią jednej z grup ultras, przedstawia się i radzi, żebym przeniosła się do drugiego rzędu. Nie rozumiem czemu, ale szybko się przekonuję.


Na trzy minuty przed rozpoczęciem meczu flagi idą w górę. Stoimy na krzesełkach, a dowodzący dopingiem standardowo siedzą na barierkach. Ktoś przypomina donośnym głosem, jakie zasady panują na naszym sektorze – „Nie śpiewasz? To cześć.”. Nie umiem naliczyć, ile razy dostaję płachtą w twarz... Ale nawet to mi się podoba. Atmosfera jest niesamowita. Inne trybuny nie wypełniły się do końca (jak się potem okazało, obecnych było 38 tysięcy ludzi), ale na naszej jest wręcz nadwyżka.

Po kilku minutach Milan wychodzi na prowadzenie. Tej euforii nie da się opisać. Ludzie skaczą sobie w ramiona, podnoszą flagi, kilka osób odpala race. Teraz wiem, czemu kibicowanie w pierwszym rzędzie nie jest pomysłem idealnym – bez szwanku wyjść się nie da. A do ktoś przyjacielsko klepie cię w twarz, a to rozrywa koszulkę z radości, a to wylewa na ciebie jeden z tysięcy kubeczków piwa, sprzedawanych przez miłych, aczkolwiek lekko przestraszonych sprzedawców. Ledwo odkładamy flagi, a już jest remis. Kibice Violi dają o sobie znać, szybko sprowadzeni na ziemię przez Curva Sud. Uprzejmości trwają kilka minut, a nagrania nie nadają się raczej do publikacji. Wszyscy są już „w rytmie”.

Jeszcze przed przerwą Deulofeu w pięknym stylu zdobywa swoją premierową bramkę i Milan ponownie prowadzi. Dziwię się, że jest to zauważone – przecież w tym miejscu piłka nie liczy się najmocniej... A ja? Ja... wstaję z cementu, cała mokra od piwa. Po każdej bramce kilkunastu ultras z pierwszego rzędu popycha kilku kolejnych, ci kolejnych, i tak dalej. Tym razem ostatnim wagonem byłam ja. Wyciskam kurtkę z piwa, dwóch osiłków łapie mnie pod boki i pomaga wstać. Jest fajnie!



Czas na 15 minut odpoczynku. Kilkaset widzów znika, inni siadają choć na moment. Po przerwie zmieniają się ultrasi z barierek. Zauważam, że jeden z nich w przerwie przyprowadza z innej trybuny swojego kilkuletniego synka. Podczas drugiej połowy trzyma go, stojącego na barierkach, i uczy słów przyśpiewek. Słyszę, jak chłopczyk mówi jednemu z kolegów taty, że chce być taki jak oni. Jeden z kibiców mdleje, spada z około 4 rzędu. Zaczyna być nerwowo, trzeźwo myślące osoby biegną po medyków. Mężczyzna zostaje zabrany i nikt już o incydencie nie pamięta.

Koniec. Wygrana! Ręce bolą od oklasków, gardła umierają. Zwijamy flagi i, potykając się o kubki po piwie, schodzimy z trybuny. Po drodze nie zapominamy o śpiewach na temat największego rywala Milanu – Juventusu. Świętowanie trwa jeszcze przy wejściu do metra, gdzie tysiące osób czekają na odjazd do domu. Tak kończy się wieczór z meczem jednego ze średniaków Serie A... I tyle.




Czytaj »

Burza wokół słów Lewandowskiego. Co na to piłkarze U-21?

Małymi krokami zbliżają się młodzieżowe mistrzostwa Europy. Kibice są niemal przekonani, że nasza reprezentacja powalczy o medal w tym turnieju. Do przedyskutowania została jednak jeszcze jedna sprawa, a mianowicie: czy piłkarze z pierwszej reprezentacji powinni w nim grać? Ostatnio głos w tej sprawie zabrał Robert Lewandowski. Słowa Polaka nie do końca spodobały się ekspertom i sztabowi szkoleniowemu reprezentacji U-21.




Lewandowskiego się lubi albo nie lubi, ale jedno trzeba mu przyznać – jest jednym z najlepszych polskich piłkarzy w historii. Odkąd gra on w drużynie mistrzów Niemiec, jest także wychwalany pod niebiosa przez Polaków. Zgadzają się oni z niemal każdym jego zdaniem, uważają go za autorytet. Jego ostatni wywiad można jednak zaliczyć do tych, o których mówić będzie się przez najbliższy tydzień. Otóż Robert na konferencji prasowej przyznał, że piłkarze z pierwszej reprezentacji nie powinni grać na młodzieżowych mistrzostwach Europy.

 – Dziwię się, że gracz, który gra w reprezentacji A, jest brany pod uwagę w kontekście tego turnieju. To byłoby trochę mydlenie oczu, jeśli jakiś sukces osiągnęłaby kadra Marcina Dorny z zawodnikami z pierwszej reprezentacji, to nic nam to nie da. – argumentował napastnik.

Niemalże natychmiastowo na te słowa zareagowali i kibice, i dziennikarze. Oczywiście zdania są podzielone, ale przewagę mają ci, którzy się z kapitanem reprezentacji nie zgadzają. Na ten temat wypowiedział się m.in. asystent Dorny oraz sam trener, a także Michał Pol i Zbigniew Boniek. Największą burzę wywołała odpowiedź asystenta selekcjonera, który powiedział, że na szczęście to nie Lewandowski wysyła powołania. Dziennikarze i eksperci są zdania, iż powinniśmy na Euro wystawić najsilniejszą drużynę. Tak samo twierdzą kibice. Myślę, że byłby to duży sukces i nasza młodzieżowa reprezentacja mogłaby powalczyć o medale w tym turnieju. Doświadczenie zawsze się przyda. Co na ten temat sądzą sami piłkarze? Cóż, zdecydowana ich większość wyraża chęć do gry na mistrzostwach, a Bartek Kapustka powiedział nawet, że może to być dla niego większe doświadczenie niż Euro we Francji.

 – Francuskie Euro było dla mnie dużym doświadczeniem, ale mistrzostwa w Polsce będą chyba jeszcze większym. Już w zeszłym roku deklarowałem, że jeśli będzie okazja, chcę zagrać na tym turnieju. Nic się nie zmieniło. – powiedział w rozmowie z Polsatem Sport.

 Osobiście zgadzam się z jego słowami i uważam, że to dobra okazja, by się pokazać. Dlaczego więc Lewandowski zabrał głos w tej sprawie? Po całym wywiadzie można wywnioskować, że zależy mu na odpoczynku reprezentantów po sezonie i przygotowaniu do kolejnego. W pełni to rozumiem. Nie mówię, by powoływać tam Milika, który jest już doświadczony i w młodym wieku stał się ogniwem dorosłej reprezentacji. W dodatku jest po kontuzji, a raczej nie wróci tak szybko do swojej optymalnej formy. Ale skoro zasady pozwalają na grę piłkarzom z rocznika 94', to dlaczego mieliby nie grać? Wszyscy dobrze wiemy, jak utalentowanymi zawodnikami są Zieliński, Stępiński czy Kapustka, a nie wszyscy dostają szansę na grę w pierwszej reprezentacji. Moim zdaniem powinni sprawdzić się w tym turnieju. Gwarantuję, że nie tylko nasz trener powoła piłkarzy z tego rocznika.

Podsumowując, ze słowami Lewandowskiego można się zgadzać, ale nie jest on właściwą osobą do podejmowania takich decyzji. Osobiście uważam, że nie ma nic złego w tym, że na Euro powołani zostaną piłkarze z kadry A. Medal zdobyty na mistrzostwach rozgrywanych w swoim kraju musi zostać w pamięci na długo. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest zatem pozostawienie decyzji trenerowi oraz samym zawodnikom. Ich zdanie w tym momencie jest kluczowe.

Mistrzostwa Europy w Polsce odbędą się w czerwcu. Mecz otwarcia rozegrany zostanie 16 czerwca w Lublinie.
Czytaj »

Półfinalista Euro 2016 może nie pojechać na mistrzostwa świata

Hit grupy D nie okazał się takim hitem, jakiego wszyscy oczekiwali. Mecz Irlandczyków z Walijczykami zakończył się bezbramkowym remisem, okupionym fatalną kontuzją Seamusa Colemana


 
Tego wieczora gospodarze wydawali się raczej spokojni. Na swoim koncie mieli już 10 punktów i nie musieli martwić się o wynik. Co innego podopieczni trenera Chrisa Colemana. Przyjezdni przed tą rywalizacją mieli o trzy oczka mniej. Nie wydawali się ani bardziej kreatywni, ani bardziej zdeterminowani. Wręcz przeciwnie. Irlandczycy pozwalali im na wiele, a nawet najlepsi zawodnicy reprezentacji Walii nie potrafili tego wykorzystać.

Dwóch świetnych okazji nie wykorzystał Gareth Bale, a dodatkowo w 69. minucie po brutalnym faulu Taylora na Colemanie, goście musieli radzić sobie w dziesiątkę. Oglądający to spotkanie mogli wtedy pomyśleć, że ich ulubieńcy ruszą do boju. Nic bardziej mylnego. Cały czas grali w ten sam sposób. Zapewne dla wielu kibiców najważniejsze było to, że ich kadra nie przegrała i ma cztery punkty przewagi nad Walią w tabeli grupy D.

Serbia pewnie wygrała z Gruzją 3:1, a Austria z Mołdawią 2:0. 

Irlandia 0:0 Walia

Kartki: 46' Meyler, 56' Ramsey, 68' Bale, 69' Taylor, 90+1' McGeady
Składy:
[Irlandia] Randolph, Coleman (72' Christie), O'Shea, Keogh, Ward, Meyler (80' McGeady), Whelan, Walters, Hendrick, McClean, Long
[Walia] Hennessey, Chester, Williams, Davies, Gunter, Allen, Ledley (72' Richards), Taylor, Ramsey, Bale, Robson-Kanu (45' Vokes)
Czytaj »

Austria dobrze rozpoczyna rok reprezentacyjny

Przerwa reprezentacyjna zaczęła się dobrze dla drużyny Marcela Kollera – Austria wygrała z Mołdawią 2:0 po bramkach Marcela Sabitzera i Martina Harnika, zdobytych w ostatnich piętnastu minutach meczu. 




Marcel Koller w ten rok reprezentacyjny wszedł naprawdę dobrze, pomimo faktu, że odniósł zwycięstwo nad najsłabszą siłą w grupie eliminacyjnej do Mistrzostw Świata w Rosji. Miejmy nadzieję, że ta wygrana to światełko w tunelu dla Austriaków.

Spotkanie od początku toczyło się pod dyktando gospodarzy, a pierwszą dobrą okazją popisał się kapitan reprezentacji, David Alaba. Piłka po strzale z pola karnego odbiła się od poprzeczki. Kilka minut po Alabie możliwość otwarcia wyniku miał jego ligowy rywal – Marcel Sabitzer. Tym razem piłka poleciała ponad bramką.

Na kolejną dogodną okazję trzeba było czekać niemal do 35. minuty. W międzyczasie posypało się trochę ostrzejszej gry. Stanislav Namasco popisał się świetną interwencją po niskim, precyzyjnym strzale Marko Arnautovica. Goście nieziemsko nieudolnie próbowali zagrozić bramce Heinza Lindnera. Na przeszkodzie stała ich nieskuteczność albo defensywa Austriaków.

Mimo to, na potwierdzenie przewagi ze strony gospodarzy czekać musieliśmy do ostatniego kwadransa spotkania. Marko Arnautović dał pokaz swojej techniki i zagrał do będącego w polu karnym piłkarza RB Lipsk Marcela Sabitzera, który głową posłał piłkę do siatki.

Piętnaście minut potem wpuszczony w 82. minucie na boisko Martin Harnik pokonał Stanislava Namasco niskim strzałem, bardzo podobnym do tego, jakim w pierwszej odsłonie meczu popisał się Marko Arnautović. 

Austriacy obecnie zajmują czwarte miejsce w grupie D, mając niewiele słabszy bilans bramkowy od reprezentacji Walii.

Austria 2:0 Mołdawia
[75' Marcel Sabitzer, 90' Martin Harnik]

Kartki: 14' Gînsari, 25' Golovatenco, 28' Arnautović, 76' Gațcan, 88' Ilsanker
Składy:
[Austria] Lindner – Prödl, Hinteregger, Dragović – Lazaro (69' Janko), Junuzović, Ilsanker, Alaba – Sabitzer, Burgstaller (82' Harnik), Arnautović (90' Suttner)
[Mołdawia] Namasco – Bolohan (90' Mihaliov) , Epureanu, Posmac, Golovatenco (80' Racu) – Antonjuk (62' Ionita), Gațcan, Cebotaru, Dedov – Gînsari – Bugaev


Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo
Czytaj »

Jovetić nie zagra z Polską! Uraz piłkarza Sevilli

Tak jak przypuszczały europejskie media, Stevan Jovetić nabawił się kontuzji łydki. W piątek klub piłkarza, Sevilla FC, poinformował, że wraca on do Hiszpanii, żeby przejść szczegółowe badania. Wynika z tego, że Jovetić nie zagra w niedzielnym meczu z Polską.



Jovetić już od kilku dni trenował indywidualnie. Pomocnik narzekał na ból w okolicach łydki, a fizjoterapeuci robili wszystko, by jak najszybciej wrócił do gry. Okazało się jednak, że nic to nie da i piłkarz musiał wrócić do klubu, aby tam przejść szczegółowe badania. Sevilla w swoim komunikacie napisała, że przejdzie on badania rezonansem magnetycznym i dopiero później usłyszymy, jak długo będzie musiał pauzować.
Stevan Jovetić jest na pewno jednym z najwybitniejszych czarnogórskich piłkarzy, więc jego brak powinien być dość odczuwalny. Pomocnik jest także najlepszym strzelcem w historii reprezentacji.
Mecz Polski z Czarnogórą odbędzie się w niedzielę, 26 marca w Podgoricy. Po czterech spotkaniach nasza reprezentacja jest liderem z 10 punktami na koncie. Na drugim miejscu znajduje się nasz najbliższy rywal.
Czytaj »

Ciacha, które powinniście znać - Jonathan Dos Santos

Nadszedł czas na kolejnego piłkarza z mojej ukochanej Primera Division. Z racji tego, że od lat kibicuję Barcelonie, zaczynam od dobrze mi znanych zawodników, którzy choć sezon grali w Dumie Katalonii. Dzisiaj przyszedł czas na Jonathana Dos Santosa, pomocnika Villarrealu.



Kariera Jonathana


Juniorską karierę Jonathan rozpoczynał w swoim rodzinnym mieście - Monterrey. Na turnieju we Francji został zauważony przez skautów FC Barcelony i jako 12-latek rozpoczął grę w tym klubie. Początkowo grał w zespole Infantil B, lecz później dostawał się coraz dalej. W sezonie 2008/9 trafił do Juvenil A i został jej kapitanem. Wtedy również po sześciu latach gry w Hiszpanii otrzymał hiszpański paszport.

W 2009. roku Luis Enrique, ówczesny trener Barcelony B, postanowił powołać Jonę do drugiego zespołu Blaugrany. Jednak w tym samym czasie Josep Guardiola zabrał go wraz z drużyną na mecze presezonowe, a potem na spotkanie Superpucharu Hiszpanii, które obejrzał z trybun.

24 listopada 2009. roku zadebiutował w pierwszym zespole Barcelony. W meczu Ligi Mistrzów z Interem Mediolan w samej końcówce spotkania zastąpił samego Andresa Iniestę.

W ciągu 5 lat gry w Barcelonie rozegrał zaledwie 11 spotkań. Z tego powodu w 2014 roku przeszedł do Villarreal, gdzie gra zdecydowanie częściej.

Wraz z początkiem gry w pierwszym zespole Barcelony, Jonathan został powołany do reprezentacji Meksyku. El Tri mieli rozegrać mecz towarzyski z reprezentacją Kolumbii. Dos Santos wyszedł wtedy w wyjściowej jedenastce i rozegrał 72. minuty. Od tamtej pory nie zagrał zbyt wielu spotkań.



Oczyma autorki - dlaczego Jonathan Dos Santos?


Odkąd zaczęłam kibicować Barcelonie, Jonathan wpadł mi w oko. Niesamowicie podoba mi się zarówno jego uśmiech, jak i zdjęcia na Instagramie budowa ciała. Nie jest to zresztą pierwszy piłkarz o ciemnej karnacji, który przypadł mi do gustu.
Jona ma także świetne poczucie humoru, a po zdobytej bramce często tańczy i śpiewa. Jest także aktywny w mediach społecznościowych, więc często pokazuje, co robi na co dzień.

Post udostępniony przez Jonathan Dos Santos (@jona2santos)



Życie prywatne Jonathana


Możliwe, że niektórzy kibice piłki kopanej wiedzą, jak bardzo związana z piłką nożną jest rodzina Jonathana. Jest on synem Gerardo Dos Santosa, bardziej znanego jako Zizinho. Jeden z jego braci, Giovani, również jest piłkarzem. Razem z Jonathanem w 2002 roku przeszedł do Barcelony, ale wyjechał z niej dwa lata szybciej od swojego brata. Później grał między innymi w Tottenhamie, Galatasaray i Villarrealu. Obecnie występuje w Los Angeles Galaxy. Bracia bardzo często wrzucają wspólne zdjęcia na różne portale.

Post udostępniony przez Jonathan Dos Santos (@jona2santos)

Post udostępniony przez Giovani Dos Santos (@oficialgio)

Od czasu gry w Barcelonie przyjaźni się z wieloma jej piłkarzami. Często spotyka się z Neymarem, Rafinhą, ale utrzymuje kontakt także z pozostałymi. Gdy Thiago Alcantara odszedł do Bayernu, Jonathan przyjechał do niego i sprawił mu niemałą niespodziankę.


Post udostępniony przez Jonathan Dos Santos (@jona2santos)



SONDA

Podoba Ci się Jonathan Dos Santos?

Tak
Nie
Czytaj »

O tym, jak Krystian Bielik szturmuje Championship. Co po wypożyczeniu?

Za Krystianem Bielikiem niespełna dwa miesiące pobytu na zapleczu Premier League w ramach półrocznego wypożyczenia z Arsenalu. Polak od jakiegoś czasu występuje w podstawowym składzie Birmingham i, jak się okazuje, robi to dobrze. Sprawdzamy, co mówi się o Polaku na Wyspach.



Coraz dalej na północ Europy


Kiedy Bielik w styczniu 2015 roku zamieniał Legię Warszawa na Arsenal, połowa osób wróżyła mu natychmiastowy pierwszy skład w dorosłej drużynie Kanonierów. Druga połowa nie mogła nadziwić się, dlaczego włodarze londyńczyków kupują 17-latka, który rozegrał 5 meczów w dorosłej piłce.

Dla piłkarza ogromną przeszkodą były warunki fizyczne. Imponujący wzrost (189 cm) nie szedł w parze z silną posturą, która w angielskiej lidze liczy się jak w żadnej innej. Wiele niesprzyjających czynników sprawiło, że Bielik podczas dwuletniego pobytu w Arsenalu rozegrał w dorosłej drużynie łącznie... 33 minuty. Często media podawały, jakoby nie rozumiał on decyzji Wegnera, który chwalił go często, a mimo to nie delegował z ławki na murawę.

Bielik walczy na treningu z Alexisem Sanchezem

Zima 2016/17. Kolejne dni okienka transferowego mijają, a telefon managera milczy. Jak przyznaje teraz Bielik, zwyczajnie bał się on, że nikt się po niego nie zgłosi. Wreszcie, pod koniec stycznia, odzywa się Birmingham. Birmingham, zaliczające koszmarny sezon. Zespół, który miał walczyć o awans do Premier League, balansował na granicy strefy spadkowej. Blues tracili mnóstwo bramek (drugi najgorszy bilans w lidze), zmuszeni przez problemy kadrowe do wystawiania eksperymentalnych linii defensywnych. Na ten moment na swoim koncie w Championship mają 11 wygranych 2 podziały punktów i 15 porażek. Ich wyniki w marcu nadal nie powalają (2 remisy, 2 przegrane), ale styl pozwala mieć nadzieję, że wreszcie coś drgnęło.

Lek na zło?


Trener Birmingham, Gianfranco Zola, po każdym meczu chwali Bielika za coraz to nowe postępy. Początkowe kilka tygodniu pobytu w nowym klubie piłkarz spędzał na ławce rezerwowych, ale po ostatnich występach z pewnością zagości w podstawowej jedenastce na dłużej. Zola upatruje w nim gracza, który w niedługim czasie stanie się ostoją defensywy.

Krystian przypomina mi Héctora Bellerína z czasów, gdy przyszedł na wypożyczenie do Watfordu. Wystarczył tydzień do tego, żebym powiedział mu, że ma ruszać na boisko. Widać to od razu, gdy zawodnik ma w sobie coś specjalnego. Bielik jest bardzo spokojny z piłką przy nodze. Nie stracił panowania nawet w trakcie bardzo trudnego meczu z Newcastle. Myślę, że może zostać topowym zawodnikiem. – Gianfranco Zola

Tomasz Kuszczak, bramkarz Birmingham, docenia dobry start obrońcy w nowym miejscu. Zauważa on, że nie każdy potrafi dobrze wprowadzić się do drużyny, która zmaga się z niespodziewanymi problemami. Jak mówi Bielik, polski golkiper niesamowicie pomógł mu w zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu, zapoznając go z innymi piłkarzami, tłumacząc politykę klubu i pomagając mu w najprostszych sprawach tak, by niczego się nie obawiał i mógł skupić się na budowaniu boiskowego zrozumienia z nowymi kolegami. Kuszczak w samych superlatywach wypowiada się o umiejętnościach Bielika. Szczególnie podkreśla jego kluczową cechę – mocny charakter.

Krystian twardo stąpa po ziemi, chce się wciąż uczyć, nie zachłysnął się tym, że podpisał kontrakt z Arsenalem. Jest wysoki i jednocześnie świetnie wyszkolony technicznie. Rzadko spotyka się taką technikę przy wysokim wzroście. Dodatkowo nie spala się psychicznie, jest pewny siebie. – Tomasz Kuszczak



Dziennikarz analizujący dla lokalnej gazety grę Blues zauważył, że z każdym meczem Bielik gra coraz odważniej i popełnia coraz mniej błędów. Posuwa się on nawet do twierdzenia, że polski piłkarz ma szansę stać się lekiem na całe zło i odmienić nie do poznania drużynę Zoli. Kibice podzielają opinię dziennikarza i twierdzą, że „odkąd Bielik wskoczył do składu, defensywa Birmingham w końcu zaczęła przypominać defensywę”, a Wenger "pewnie teraz siedzi i płacze, kiedy widzi, kogo stracił na przynajmniej kilka miesięcy".

Co potem?


Sam 19-latek nie ukrywa zadowolenia z możliwości regularnej gry wyżej niż w zespołach młodzieżowych. Podkreśla, że występy na drugim szczeblu angielskich rozgrywek liczą się dla niego bardziej od brylowania w ekipie U-21 (której, à propos, szybko stał się kapitanem). Jak potoczą się losy Bielika za kilka miesięcy, kiedy wypożyczenie dobiegnie końca?

Zawodnicy, z którymi się mierzę, wyglądają jak wojownicy. Są wielcy, silniejsi ode mnie. Ale to nie oznacza, że są lepsi.
Co potem? Moja przyszłość zależy od trenera Wengera. Z bossem odbyłem rozmowę przed wypożyczeniem. Wenger powiedział, że umiejętnościami technicznymi i piłkarskimi jestem najlepszym obrońcą, jakiego ma. Stwierdził, że odkąd przyszedłem do Arsenalu, to 90 procent meczów w których grałem, były na wysokim poziomie. Zapewniał też, że jestem gotowy na grę w pierwszej drużynie Arsenalu. Tylko brakuje mi jednego: doświadczenia. – Krystian Bielik

Życzymy Krystianowi, by jego kariera toczyła się do przodu – czy to w Arsenalu, czy w innym liczącym się zespole, szybko, czy też trochę wolniej.

Czytaj »

Czarnogóra – Polska. Jakie mamy szanse? Czego się spodziewać?

Pytanie „czy wygramy z Czarnogórą” może brzmieć retorycznie – jak wiemy, Biało-Czerwoni stawiani się w roli faworyta. Wiemy też, że nie takim faworytom zdarzały się już wpadki. Mówimy jak jest – czy wygramy z Czarnogórą? Jakie mamy szanse na wygraną? Czego możemy się spodziewać? Na co uwagę zwróci damska część kibiców?



Taktyka na Czarnogórę? Nawałka ma plan!


Niekorzystną i niepokojącą dla Polaków wiadomością może być przede wszystkim fakt, że tuż przed meczem ze składu wypadł Grzegorz Krychowiak. Z solidnej jedenastki, na którą stawiał Adam Nawałka wypaść może także Arkadiusz Milik, który co prawda jest w pełni sprawny po swojej niedawnej kontuzji, wciąż jednak nie prezentuje swojej dawnej formy. W związku z tym bardziej prawdopodobne wydaje się, że Arkadiusza zobaczyć będziemy mogli dopiero po dokonaniu przez Nawałkę zmiany. Selekcjoner w ataku może posiłkować się w takim wypadku dwiema opcjami: samym Lewandowskim na szpicy, lub duetem Lewandowski – Teodorczyk, zwłaszcza, że napastnik Anderlechtu jest ostatnimi czasy w naprawdę dobrej dyspozycji i regularnie strzela dla swojego klubu.

Większy kłopot, od którego Adam Nawałka nabawić się może bólu głowy, to środek pola. Grzegorz Krychowiak nie będzie mógł pomóc kolegom w niedzielnym meczu z powodu urazu żeber. Najbardziej prawdopodobny scenariusz, jaki możemy zobaczyć w Podgoricy, to Mączyński zastępujący Krychowiaka.

Statystyki i przesądy...


Ostatnie dwa nasze mecze z Czarnogórą zakończyły się remisami – to może być znak, że Czarnogórcy wiedzą przynajmniej jak nas wstrzymać i nie pozwolić nam sięgnąć po zwycięstwo. Faktem jest jednak, że dwa poprzednie nierozstrzygnięte spotkania rozegrała z Czarnogórą zupełnie inna, stara taktycznie reprezentacja Polski.

Czarnogóra podczas eliminacji do Mistrzostw Świata 2018 zremisowała raz (z Rumunią, z którą Polska wysoko wygrała), świętowała 2 zwycięstwa (kolejno nad Kazachstanem i Danią – Biało-Czerwoni zremisowali z Kazachami, Danię pokonali tak jak nasi niedzielni rywale) oraz raz przegrała (z Armenią, z którą zwyciężyliśmy).

Bukmacherzy i kibice są dla Czarnogórców bezlitośni. W przypadku tego meczu Polaków, średni kurs dla wierzących w zwycięstwo Czarnogóry to 4,33 a Polski 1,95. Kurs dla remisu to 3,10 (via Bet365). Z kolei za pośrednictwem aplikacji Sofascore głos na wygraną Polaków oddało blisko 82% osób.

Co, jeśli nie wygramy z Czarnogórą?


W chwili obecnej znajdujemy się na szczycie tabeli grupy E. Czarnogórze do objęcia prowadzenia brakują 3 punkty. Wciąż zależy jednak, jak wyglądałby bilans bramkowy po niedzielnym spotkaniu. Polacy z dziesięcioma punktami liderują w grupie, Czarnogórcy pokonując Polskę mieliby ich tyle samo. Co zatem, jeśli przegramy? Teoretycznie nic. Przed nami wciąż będą 2 mecze eliminacyjne.

Coś dla kobiet, czyli ciacha reprezentacji Czarnogóry – na kogo zwrócić uwagę?


Nie sposób ominąć tak ważnej dla kobiet kwestii! Reprezentacja Czarnogóry nie jest co prawda w całej swojej szerokości jedną z najprzystojniejszych, nie warto jednak z góry spisywać Czarnogórców na „ciachowe” straty.

Pech chciał, że ze składu wypadło akurat dwóch przystojnych czarnogórskich piłkarzy, a mianowicie Marko Bakić oraz Žarko Tomašević. To dość duża szkoda dla kobiecych oczu. Meczu niestety nie da się już odwołać.

Marko Bakić (po lewo), Žarko Tomašević (po prawo)

Znany kobietom ze swojego szerokiego uśmiechu jest za to Stevan Jovetić, 27-latek grający obecnie w barwach Sevilli. Jest to zarazem jeden z najbardziej znanych reprezentantów Czarnogóry.


Uwagę damskiej części widzów niedzielnego meczu może zwrócić też uwagę młody pomocnik Partizana Belgrad, Nebojša Kosović.


Zadebiutować na boisku będzie miał szansę 22-letni zawodnik FK Čukarički, Dušan Lagator, powołany przez Ljubišę Tumbakovića w zastępstwie za Marko Bakića.

Czytaj »

El. MŚ. Tumbaković: Lewandowski? Spróbuję pułapki

Mecz z Czarnogórą zbliża się nieubłaganie a ekscytacja i oczekiwania wcale nie są mniejsze po stronie naszych rywali. O tym, jakie ma plany i jak widzi spotkanie z Polakami opowiedział Ljubiša Tumbaković, selekcjoner reprezentacji Czarnogóry.



Lewandowski w pułapce?


Przeciwnicy doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że w ataku może być ciężko zatrzymać Polaków. Tym, który w tej sytuacji przychodzi od razu na myśl jest Robert Lewandowski. Selekcjoner przyznaje, że jest to, jak powstrzymać Lewego przed zdobywaniem goli będzie dla niego zagwozdką ale spróbuje wpędzić Polaka w pułapkę. Tumbaković także słusznie zauważa jednak, że Biało-Czerwoni to nie tylko „as z Bayernu”.

Wielu trenerów przygotowywało już pułapki, by wpędzić w nie Lewandowskiego, ale mało komu się to udało. Ja także spróbuję jakiejś zasadzki, pytanie tylko czy przyniesie ona rezultat, bo mowa przecież o światowej klasy napastniku. Polska to nie tylko on, mówimy tu o bardzo zdyscyplinowanej ekipie, która na pewno jest bardzo ostrożna przed meczem w Podgoricy – powiedział Tumbaković.

„Widzę, co robią polskie media”


O tym, że również media mają pośredni wpływ na to, jakie nastroje przeważają wśród zawodników, Ljubiša Tumbaković wie doskonale. Ostrożność jest w piłce nożnej dość ważna, gdyż zlekceważenie przeciwnika i nonszalancja już nie raz skończyły się kiepsko. Selekcjoner zauważył, że to z jaką uwagą nasza kadra podchodzi do spotkania pomimo, że wielu uważa Polaków za faworytów, to znak profesjonalizmu.

Widzę, że polskie media apelują o ostrożność a myślę, że takie samo podejście ma też ich selekcjoner. To tylko pokazuje wysoki poziom profesjonalizmu, bo przyjeżdżają przecież do Czarnogóry, która pokonała Danię na wyjeździe, która z Rumunami zremisowała w Bukareszcie. Tak więc, muszą być ostrożni i zmobilizowani.

Tumbaković jest też zorientowany jak nasi radzą sobie za granicą i że fakt, że niektórzy z nich nie grają wiele w swoich klubach nie musi znaczyć, że nie dadzą z siebie wszystkiego. Wymienił też nasze najmocniejsze punkty, które najprawdopodobniej będzie najmocniej próbował zatrzymać z pomocą swoich podopiecznych piłkarzy.

Co do zdyscyplinowania, Polska w swojej charakterystyce ma wielką dyscyplinę i to jej dodatkowa zaleta wraz z taką jakością jaką dają Lewandowski, Zieliński, skrzydłowi czy Krychowiak. Nie gra wiele w Paris Saint-Germain, ale jest świetnym zawodnikiem – powiedział Tumbaković podczas wczorajszej odprawy.

Źródło: reprezentacija.me
Czytaj »

„Kobiety z trybuny”: Kim jest Vanja Modrić?

W dzisiejszym artykule z cyklu „Kobiety z trybuny” przybliżymy Wam postać pięknej, skromnej i mądrej żony zawodnika Realu Madryt, Luki Modrića, która jest istniejącym dowodem na to, że kobiety są ze sportem za pan brat. Kim jest i co robi jego partnerka, Vanja? Tego dowiecie się czytając tekst poniżej!



Para poznała się ponad 10 lat temu w jednej z kawiarni w Zagrzebiu, w dzielnicy Ravnice. Vanja była wówczas ekonomistką, pracowała w agencji sportowej Mamića, jej matka z kolei była zatrudniona w instytucji Dinama jako szefowa działu rachunkowości. Od razu znaleźli wspólny język – mimo, że nie znali się jeszcze dobrze, to ich pierwsza rozmowa telefoniczna trwała aż 3 godziny, jak donosi chorwacki portal Narod.hr. I tak, 19-letni wtedy Luka grający w Dinamie, swojej przyszłej żonie zaimponował przede wszystkim skromnością i prostolinijnością. Sama Vanja ceni w nim także jego zaufanie – jak mówi, nie bywa przesadnie zazdrosny, tylko na tyle, żeby wiedziała, że ją kocha. Pomimo tylu zachwytów, nie wszystko w Luce przypadło Vanji do gustu. Często nie mogła zdzierżyć faktu, że jest on tak pedantyczny wobec swojego otoczenia i cichy, podczas gdy ona jest straszną gadułą.

Vanja Modrić – piłkarska analityczka gry swojego męża


Vanja nie ukrywa, że z piłką związana była jeszcze zanim poznała Modrića – jej mama była w końcu pracowniczką najlepszego chorwackiego klubu, a sama Vanja jako młoda ekonomistka zatrudniła się w agencji sportowej.

Za sukcesem Modrića, w tej chwili jednego z najlepszych zawodników na swojej pozycji na świecie, stoi wiele osób... Mało kto wie jednak, że wśród wszystkich, którzy mają wpływ na styl jego gry, stoi także kobieta – jego własna żona! Po każdym meczu Luka wraz ze swoją żoną ogląda go raz jeszcze i analizuje przebieg gry i wszystkie swoje zagrania.

– Nawet kiedy rozegra idealny mecz, ja zawsze znajdę coś, do czego mogę się przyczepić. Luka wtedy buntuje się, powiedziała Vanja.

Kierowała karierą męża jako agentka


O tym, że kobiety mogą znać się na polityce sportu, świadczy choćby fakt, że Vanja Modrić jest na to żywym przykładem! Żona Luki Modrića jest także jego agentką i to również dzięki niej jej mąż trafił tam, gdzie jest w tej chwili. Vanji nie można zatem raczej odmówić wiedzy i rozeznania na temat piłkarskiego świata, skoro swojego ukochanego ogląda teraz z trybun Santiago Bernabeu. Luka obecnie jest pod opieką agencji ASA, co znaczy, że jego żona nie jest już jego osobista agentką, według mediów miała ona jednak odegrać ważną rolę podczas transferu.

Byli bliżsi Barcelonie


Luka na długo przed swoją przeprowadzką do Madrytu przyznał, że chciałby zagrać w Barcelonie. Jego zdanie podzielała także jego żona, która według mediów także sympatyzowała z klubem. Modrić w 2008 roku trafił jednak do londyńskiego Tottenhamu, a jego żona kierowała już wówczas jego poczynaniami od strony ekonomicznej.


Ślub i dziecko w drodze


W roku 2009. Vanja zaszła w ciążę, a w drodze był pierwszy syn chorwackiej pary. Ślub planowali już wcześniej, ale nie śpieszyło im się, gdyż oboje zgodnie uznawali, że jest im dobrze i bez formalizowania związku. Oczekiwanie narodzin dziecka skłoniło ich jednak zawarcia związku małżeńskiego. Para powiedziała sobie „tak” w maju 2010 roku w urzędzie stanu cywilnego. Miesiąc później na świat przyszedł mały Ivan.

Vanja z synem Ivanem

Rok później para zdecydowała się także na ślub kościelny. Wesele odbyło się w Zagrzebiu w hotelu Westin. Na uroczystości pojawiło się wielu innych piłkarzy, a nawet selekcjoner kadry chorwackiej, Slaven Bilić. Drużbą Modrića został jego najlepszy przyjaciel z boiska, Vedran Ćorluka.

Sesja ślubna Vanji i Luki Modrićów


Wielki transfer do Królewskich


Długa saga transferowa dotycząca romansu Modrića z Realem Madryt ciągnęła się niemalże w nieskończoność – w 2012 roku chorwacki pomocnik podpisał kontrakt z Los Blancos. Na prezentacji w klubie na boisku Santiago Bernabeu pojawiła się razem z nim wówczas jego żona i mały syn.

Prezentacja po transferze Modrića do Realu Madryt

Narodziny Emy


W kwietniu 2013 roku na świat przyszło kolejne dziecko pary – córeczka Ema.

Pierwsze urodziny Emy. Od lewej: mała Ema, Vanja Modrić, Luka Modrić i ich syn Ivan

Ciekawostki


  • Podczas gdy Luka gra z synem w piłkarzyki, Vanja jest sędzią ich meczu
  • Vanja jest 3 lata starsza od swojego męża
  • Małżeństwo lubi spędzać czas z młodszą od siebie parą, również związaną z Realem, a mianowicie z Mateo Kovačićem i jego dziewczyną, Izabel
  • Według większości źródeł, Vanja urodziła się 18 lipca 1982 roku i jest starsza od męża o 3 lata – niektóre źródła twierdzą jednak, że dzieli ich różnica 5 lat.

Czytaj »