Polecamy

„Kobiety z trybuny”: Kim jest chorwacka skandalistka, Nives Celzijus?

WAGs, które są bardziej rozpoznawalne od swoich mężów sportowców? To zdarza się naprawdę rzadko! A jednak! Autorka jednej z najgłośniejszyc...

Kobiety z trybuny: wywiad z Mają Mocydlarz. Kim jest dziewczyna Bartka Bereszyńskiego?
NAJNOWSZE POSTY

Bezbramkowe dwumeczu początki. Ajax bez gola na wyjeździe w Warszawie

Gorący wieczór z Ligą Europy w stolicy! Po niezłym meczu Legia Warszawa zremisowała u siebie z Ajaksem Amsterdam 0:0. W spotkaniu nie brakowało kontrowersji, niewykorzystanych okazji i czerwonych kartek. Złą informacją jest wykluczenie się z gry w rewanżu kluczowego piłkarza mistrzów Polski, Miroslava Radovicia.



W zapowiedziach przedmeczowych minimalnie większe szanse dawano ekipie z Amsterdamu, argumentując to większą klasą piłkarską drużyny i jej byciem w rytmie meczowym. Za Legią natomiast przemawiało doświadczenie zebrane w Lidze Mistrzów oraz oczywiście gra na własnym stadionie.

Od początku widać było, że spotkanie to będzie wyrównane. Oba zespoły badały możliwości przeciwnika i nie forsowały tempa. W 7. minucie Malarz, jak się wydawało, genialnie wybronił na linii groźne uderzenie Davy'ego Klaasena. Jak pokazują jednak powtórki, bramka dla przyjezdnych powinna zostać uznana... Legioniści mogą mówić o dużym szczęściu.


W 18. minucie pierwsze groźniejsze uderzenie oddał najlepszy piłkarz Legii w tym spotkaniu, Vadis Odjidja-Ofoe, ale Onana dobrze zachował się w bramce. Ciekawie zrobiło się też w końcowych fragmentach pierwszej odsłony. Niesygnalizowany strzał oddał Traore, a Malarz wyciągnął się i odbił piłkę zmierzającą do bramki tuż przy słupku na rzut rożny. Chwilę później otworzyć wynik próbował nowy nabytek Legii, Tomáš Necid. Jego wolej poleciał niestety prosto w bramkarza Ajaxu. Tuż przed przerwą kapitalnie obsłużony podaniem przez Younesa został Dolberg, ale fatalnie spudłował.

Pierwszy kwadrans po przerwie nie był porywający, ale dużo wniosło pojawienie się na murawie Pana Fatalnego Kuchego Kinga Michała Kucharczyka. Już chwilę po wejściu na boisko Kuchy posłał fantastyczne podanie z prawego obszaru pola karnego. Onana, który minął się z piłką, na nieszczęście Legii asekurowany był przez Tete.

W 70. minucie zasłużony żółty kartonik otrzymał Radović i wykluczył się tym samym z udziału w spotkaniu rewanżowym. W wywiadzie pomeczowym piłkarz przyznał, że jest bardzo zawiedziony, iż znowu ominie go gra na Amsterdam ArenA (przypominamy - w sezonie 2014/15 ówczesny trener Legii, Henning Berg, posadził go na ławce rezerwowych w starciu z tym samym rywalem).

Bardzo solidna gra wszystkich defensorów stołecznego klubu frustrowała młodych zawodników Ajaxu, którzy nie umieli znaleźć drogi do siatki przeciwnika. Kiedy już udało im się sforsować bloki obronne mistrzów Polski, na posterunku meldował się Malarz. Na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry upust swej frustracji dał Kenny Tete, sfaulował rozpędzonego Guilherme i wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę. Od tego momentu Ajax skupił się na defensywie. Kilka razy Legia przedarła się pod pole karne rywali, ale celniki obu ekip były tego wieczoru rozregulowane.

Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Cieszyć może brak straconej bramki u siebie. Z tego względu Legionistom w Amsterdamie do awansu wystarczy jakikolwiek bramkowy remis, ale podrażniony Ajax wydaje się być faworytem do awansu. Emocje za tydzień gwarantowane!


Legia Warszawa 0:0 Ajax Amsterdam

Kartki: 63' Broź, 70' Radović, 71' Tete, 84' Claassen, 84' Tete
Składy:
[Legia] Malarz – Broź, M. Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Kopczyński, Jodłowiec – Radović (C), Odjidja-Ofoe (82' Hämäläinen), Kazaiszwili (59' Guilherme) – Necid (58' Kucharczyk)
[Ajax] Onana – Tete, Sánchez, Viergever, Sinkgraven – Claassen (C), Schoene, Ziyech (81' van de Beek) – B. Traoré (73' Kluivert, 86' Westermann), Dolberg, Younes
Czytaj »

Real wygrywa z Napoli! Powrót Arka Milika

Środowy hit zdecydowanie nie zawiódł. Real Madryt zasłużenie wygrał z Napoli 3:1. Jedyne trafienie dla włoskiej drużyny zaliczył Lorenzo Insigne. Dla Królewskich strzelali: Karim Benzema, Toni Kroos i Casemiro, którego gol został wybrany bramką meczu. W szeregach Napoli 75 minut rozegrał Piotr Zieliński, a w 83. na boisku pojawił się Arkadiusz Milik. Nasz reprezentant wrócił na boisko po 130 dniach.




Bardzo szybko dobrą okazję wypracowali sobie gospodarze. Już w pierwszej minucie gry Ronaldo świetnie podał do Karima Benzemy, który z dość bliskiej odległości trafił prosto w golkipera Napoli. W 8. minucie z kontrą ruszyli goście. Po dobrej grze w środku pola piłka dotarła do Insigne, a ten, wykorzystując złe ustawienie Navasa, uderzył z około 30 metrów i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Real starał się jak najszybciej odrobić straty i udało im się to już po dziesięciu minutach. Carvajal fantastycznie dośrodkował w pole karne, w którym znajdował się Benzema, który tym razem wykorzystał dobre podanie kolegi. Strzałem głową pokonał Reinę i tym samym wyrównał wynik spotkania.

Od tego momentu gra Los Blancos wyglądała coraz lepiej. Wyprowadzali więcej akcji, przejęli inicjatywę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1, ale to Real zdecydowanie przeważał.

Szybko i dobrze rozpoczęli drugą odsłonę gospodarze. Druga bramka dla nich padła już w 49. minucie. Ronaldo popędził prawą stroną boiska, ograł Koulibaly'ego i wycofał piłkę do wbiegającego Kroosa, który uderzeniem z piętnastu metrów pokonał bramkarza rywali.

Nie musieliśmy długo czekać na kolejną bramkę. Pięć minut po golu Kroosa fantastycznym uderzeniem popisał się Casemiro. Albiol źle wybił piłkę, a ta trafiła prosto pod nogi Brazylijczyka, a ten bez przyjęcia strzelił zza pola karnego. W niesamowity sposób pokonał Reinę.



W samej końcówce goście obudzili się i stworzyli więcej okazji, ale bez skutku. Real również miał kilka dobrych okazji na podwyższenie wyniku, jednak bardzo dobrymi interwencjami popisywał się bramkarz Napoli.

W 83. minucie trener drużyny z Neapolu zdecydował się na wpuszczenie Arka Milika. Polak po 130 dniach leczenia kontuzji wrócił na boisko i to w jakim meczu! Mamy nadzieję, że Arek jak najszybciej wróci do formy takiej, jak przed urazem.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla Realu, który jest w lepszej sytuacji przed rewanżem w Neapolu.

Real Madryt 3:1 (1:1) SSC Napoli
[8' Insigne, 18' Benzema, 49' Kroos, 54' Casemiro]

Kartki: 17' Ramos, 38' Zieliński, 52' Modrić, 75' Mertens
Składy:
[Real Madryt] Navas – Carvajal, Ramos (C) (71' Pepe), Varane, Marcelo – Modrić, Casemiro, Kroos – James Rodríguez (76' Vázquez), Benzema (82' Morata), Ronaldo
[SSC Napoli] Reina – Hysaj, Albiol, Koulibaly, Ghoulam – Zieliński (7' Allan), Diawara, Hamšík (C) (84' Milik) – Callejón, Mertens, Insigne
Czytaj »

Ciacha, które powinnyście znać – Marko Rog

Nie od dziś wiadomo, że mam słabość do Chorwatów. I słabość tę podzielają moje niektóre koleżanki, co wcale mnie nie dziwi. Dlatego też w ramach dzisiejszego cyklu o ciachach, które znać powinnyście, pragnę przedstawić Wam młodego, obiecującego i przystojnego Chorwata grającego od niedawna dla włoskiego Napoli. Przed Wami Marko Rog i jego piękne, głębokie niebieskie oczy!


Kariera. Kim jest Marko Rog?


Marko Rog urodził się 19 lipca 1995 roku w chorwackim Varaždinie. Wychował się jednak nieopodal miasta, we wsi Nedeljanec. W wieku 9 lat oficjalnie dołączył do zespołu NK Nedeljanec, po dwóch latach zasilił jednak szeregi lepszego NK Varaždin. Tam spędził całe 8 lat i stawiał swoje pierwsze kroki w seniorskiej piłce.
Od momentu transferu Roga z trzecioligowego wówczas Varaždinu do klubu RNK Split jego kariera potoczyła się niesamowicie szybko – w Splicie 19-letni Chorwat spędził jedynie rok. Klub z Dalmacji opuścił na rzecz gry dla wielokrotnego mistrza Chorwacji, Dinama Zagrzeb. Jego transfer z RNK Splitu do Dinama był najdroższym transferem w historii ligi chorwackiej (GNK Dinamo wykupiło Roga za 5 milionów euro).
W ciągu roku w Dinamo Marko zdążył rozegrać swoje pierwsze spotkania w ramach Ligi Mistrzów.

W roku 2014 zadebiutował zarówno w seniorskiej reprezentacji Chorwacji jak i w kadrze do lat 21. Ante Čačić zaufał mu i postanowił zabrać go ze sobą na EURO we Francji. Selekcjoner zaryzykował i wystawił młodzika na mecz z Hiszpanią w pierwszym składzie – i tego wyboru nie żałował. Po występie w meczu Chorwacji z Hiszpanią, Rogiem zaczęły interesować się kluby między innymi z Premier League czy Serie A.


Z końcem sierpnia zeszłego roku Chorwat został kupiony przez włoskie SSC Napoli. Tam, przez prawie 4 miesiące nie rozegrał ani minuty na boisku w barwach Partenopei, co budziło spore kontrowersje. Mówiło się nawet o rzekomym konflikcie Sarriego z prezesem klubu z powodu faktu, że trener zawzięcie nie chce dać Rogowi szansy. Istniały ponoć nawet wnioski, że sprowadzenie Chorwata do Włoch było złym ruchem i najlepiej będzie go jak najszybciej wypożyczyć. 21-latek wyprowadził jednak wszystkich z błędu swoją cierpliwością i tym, że wykorzystał w końcu dane mu szanse.



Rog zadebiutował w momencie, w którym akurat mało kto się tego spodziewał. Sarri zdecydował się wpuścić Chorwata na murawę w drugiej połowie hitowego spotkania Napoli z Interem. Od tamtej pory Rog dostał szanse w jeszcze kilku innych spotkaniach i udało mu się nawet asystować Gabbiadiniemu w meczu ze Spezią.



Oczyma autorki – dlaczego Marko Rog?


Zanim odkryłam w nim „ciachowy potencjał”, znałam go już jakiś czas. Jest to trochę zabawne, ale jego uroda najpierw spodobała się... Naszej innej redaktorce, Mourinhistce. Chwilę później także mnie. Nigdy w życiu nie widziałam tak pięknych niebieskich oczu! Poza tym, imponuje mi, że w ciągu tak krótkiego czasu zdołał zdobyć tak wiele, tylko i wyłącznie swoją ciężką pracą. Jest jednym z najsprytniejszych młodzików na europejskich boiskach – i do tego świetnie drybluje!

Kulisy sesji zdjęciowej do kalendarza Napoli 2017



Życie prywatne Marka Roga


Marko wychował się na wsi. Ma dwie młodsze siostry – Mię i Anę, oraz starszego brata Petara, który również jest piłkarzem słoweńskiego NK Stojnci. To jednak nie koniec – kuzyn zawodnika SSC Napoli, Dario Melnjak, również związał swoją przyszłość z piłką i obecnie gra w Neftçi PFC Baki.


Rodzina reprezentanta Chorwacji po dziś dzień prowadzi własne gospodarstwo rolne i posiada 10 hektarów pól uprawnych, na których hodują między innymi ziemniaki, kukurydzę czy kapustę. Marko wraz z rodzeństwem często pomagał rodzicom przy pracy. Jego ojciec ponoć przestał pozwalać mu pomagać sobie przy pracach na roli, kiedy zaczął grać w pierwszej lidze. Rodzina Marka jest w swojej okolicy bardzo szanowana, a sam piłkarz jest niewiarygodnie mocno związany ze swoim rodzeństwem – nie ma dnia, aby nie kontaktowali się ze sobą, bez względu na odległości, jakie ich dzielą.

Post udostępniony przez Marko Rog (@marko_rog)

Marko Rog w 2014. roku zdał maturę i ukończył II liceum w Varaždinie. Zarówno on sam jak i jego rodzina wspominają, że był on naprawdę dobrym i zdolnym uczniem.
Piłkarz po maturze miał w planach rozpoczęcie studiów na kierunku kinezjologia. Jego kariera potoczyła się jednak dużo szybciej niż sam podejrzewał. Gdybym nie grał w piłkę, skończyłbym jakieś studia – mówił w wywiadzie dla serwisu eVarazdin.hr.

Oficjalnie na szczęście Marko Rog nie ma dziewczyny. Jak mówi, nie śpieszy mu się, gdyż jak na razie w zupełności poświęca się piłce, a na wszystko pozostałe przyjdzie czas.














Ciekawostki


  • Prywatnie Marko jest wielkim kibicem Realu Madryt, a wzorem jest dla niego Zinedine Zidane. Spośród chorwackich piłkarzy najmocniej podziwia Lukę Modrića, którego jeszcze kilka lat temu bardzo chciał poznać, a teraz gra z nim w reprezentacji jak równy z równym. Marko przyznaje, że jego marzeniem z dzieciństwa było granie w barwach Los Blancos. Co ciekawe, jego brat – Petar – jest z kolei sympatykiem FC Barcelony.

  • Roga nie chciał klub Slaven Belupo, którego włodarze przetestowali piłkarza i odrzucili. Zawodnik zdecydował się więc na grę w RNK Rijeka.
  • Wielu piłkarzy słynie ze swoich wytatuowanych ciał. Marko przyznaje, że nie podobają mu się tatuaże i nie zamierza ich sobie nigdy robić.
  • Jego najlepszymi przyjaciółmi w Dinamie Zagrzeb byli Marko Pjaca oraz Ante Ćorić.

  • W dzieciństwie jego brat grający obecnie w 4. lidze słoweńskiej był uważany za większy talent piłkarski od niego.
  • Dziadek Roga, w dzieciństwie, miał dawać mu 5 kun (niecałe 3 złote) za każdego gola, żeby jeszcze bardziej zmotywować wnuka do grania.



SONDA


Podoba Wam się Marko Rog?
Tak
Nie
Czytaj »

Liga Mistrzów: Bawarski walec przejechał po Arsenalu

Bayern zmiażdżył (po raz kolejny) Arsenal - tak zapewne wyglądają nagłówki głównych sportowych dzienników w Anglii i Niemczech. Bayern Monachium wygrał na Allianz Arena 5:1 i przed rewanżem w Londynie jest niemal pewny awansu do ćwierćfinału.


bayern monachium

Wszystko zaczęło się znakomicie dla gospodarzy. W 11. minucie Arjen Robben oddał przepiękny strzał lewą nogą, a obrońcy Kanonierów jakoś mu w tym nie przeszkadzali. Nie chodzi nawet o ofensywę (której praktycznie nie było w tym momencie i w drugiej połowie), ale o to jak zachowywała się obrona Arsenalu. Nie był to szczyt marzeń.

W końcu goście zaczęli lepiej rozgrywać piłkę, co doprowadziło do podyktowania rzutu karnego przez Milorada Mazicia. Lewandowski faulował Koscielnego po dośrodkowaniu z kornera, a arbiter nie wahał się wskazać na jedenasty metr. Do piłki podszedł Alexis Sanchez, uderzył fatalnie, Neuer futbolówkę sparował. Chilijczyk przyjął ją na klatkę i umieścił ją w bramce. Świetną okazję na 2:1 zmarnował Granit Xhaka po podaniu Alexa Oxlade-Chamberlaina.

W drugiej części spotkania Arsenal skapitulował. Pierwszym ciosem było ściągniecie z boiska kapitana, Laurenta Koscielnego, który prawdopodobnie naciągnął sobie mięsień. Kolejny zadał Robert Lewandowski. Lahm podał z lewego skrzydła, a Polak precyzyjnym trafieniem głową zapisał się na liście strzelców.

Trzy minuty później prowadzenie Bayernu podwyższył Thiago Alcantara. Warto wspomnieć, że przy tym uderzeniu asystę zaliczył kapitan reprezentacji Polski. Brazylijczyk w 63. minucie zdobył swojego drugiego gola. Alcantara uderzył z dystansu, po drodze piłka zmieniła swój lot i to zmyliło Ospinę.

Goście już tylko się bronili, a swoich sił próbowali inni zawodnicy Carlo Ancelottiego. W końcówce rywalizacji na boisku pojawił się Thomas Mueller, który zastąpił Lewandowskiego. Błąd jednego z pomocników Arsenalu wykorzystał Alcantara, zagrał do Muellera, a ten, jak to ma w zwyczaju robić, zamarkował strzał i płaskim uderzeniem pokonał Ospinę


Wydawało się, że Kanonierzy mogli zrobić o wiele więcej w tym pojedynku (patrząc także na ostatnie niechlubne poczynania). Arsene Wenger najwyraźniej nie zmotywował swoich piłkarzy jak należy. Drużyna włoskiego szkoleniowca bezlitośnie wykorzystała wszystkie błędy swoich starych znajomych i odpowiednio zamieniła je na gole. Mecz na Emirates Stadium to dla Bayernu już tylko formalność.


Bayern Monachium 5:1 (1:1) Arsenal
[11' Robben, 30' Sanchez, 53' Lewandowski, 56', 63' Alcantara, 88' Mueller]

Kartki: 16' Mustafi, 26' Hummels, 33' Sanchez, 61' Xhaka, 83' Lahm
Składy:
[Bayern] Neuer,  Lahm, Hummels, Martinez, Alaba - Alonso, Vidal, Robben (87' Rafinha), Thiago, Costa (84' Kimmich), Lewandowski (86' Mueller).
[Arsenal] Ospina, Bellerin, Mustafi, Koscielny (49' Gabriel Paulista), Gibbs, Xhaka, Coquelin (77' Giroud), Oxlade-Chamberlain, Ozil, Iwobi, Sanchez.
Czytaj »

Piotr Zieliński w najlepszej jedenastce weekendu!

Popularny magazyn France Football jak co tydzień wybrał najlepszą jedenastkę weekendu. Wśród takich nazwisk. jak Gonzalo Higuain czy Victor Valdes znalazł się także Piotr Zieliński.



Od dłuższego czasu kibice piłki nożnej nie mogą wyjść z podziwu nad grą Piotra Zielińskiego. Polak po raz kolejny dobrze zaprezentował się w ligowym meczu swojej drużyny. Nie umknęło to uwadze mediów i Piotrek został wybrany do najlepszej jedenastki weekendu wg magazynu France Football.

Polak zrobił różnicę w piątek w starciu z ekipą z Genui. Zdobył bramkę, która jest jego trzecią w sezonie. Piotr Zieliński pracował bardzo ciężko i ma nadzieję, że podobnie zagra w środę z Realem – uzasadnił swój wybór francuski magazyn.

Dziś wieczorem Napoli zmierzy się z Realem Madryt w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. Miejmy nadzieję, że w Madrycie zagra dwóch naszych reprezentantów i pokażą się oni z dobrej strony.

Najlepsza jedenastka weekendu wg France Football:
Victor Valdes (Middlesbrough) – Michael Keane (Burnley FC), Kyriakos Papadopoulos (Hamburger SV), Alfie Mawson (Swansea City) – Federico Bernardeschi (ACF Fiorentina), Piotr Zieliński (SSC Napoli)Asier Illarramendi (Real Sociedad), Marcel Heller (SV Darmstadt 98) – Sadio Mane (Liverpool FC), Gonzalo Higuain (Juventus Turyn), Alejandro Gomez (Atalanta Bergamo)
Czytaj »

Walentynki po piłkarsku, czyli jak wyglądał wtorek z Ligą Mistrzów?

Powiedzieć, że ten wtorek był magiczny, to jak nie powiedzieć nic. Największym zaskoczeniem była wysoka przegrana Barcelony, która uległa PSG aż 0:4 i jest w niesamowicie trudnej sytuacji. W drugim meczu Borussia Dortmund na wyjeździe przegrała z Benfiką Lizbona. Cały mecz rozegrał Łukasz Piszczek.



Jesteśmy niemal pewne, że po zwycięstwie 6:0 nad Deportivo Alaves nikt nie spodziewał się tak upokarzającej porażki Barcelony. Paryżanie od samego początku przeważali i to w każdym aspekcie. Goście tracili bardzo dużo piłek, przez co groźne akcje wytwarzali miejscowi.

Pierwszy gol padł w 18. minucie, kiedy to z 21 metrów uderzał Angel Di Maria. Wczorajszy solenizant strzelił w tym meczu jeszcze jedną bramkę, w 55 minucie. Oprócz Argentyńczyka do bramki trafiali Julian Draxler i Edinson Cavani, który również obchodzi urodziny w Walentynki.

Co ciekawe, Barcelona oddała tylko 1 strzał na bramkę. Duma Katalonii rozegrała fatalny mecz i zapewne jak najszybciej chce o nim zapomnieć. Rewanż na Camp Nou odbędzie się 8 marca i będzie on niemal formalnością.

Tutaj zobaczycie pierwszą bramkę Angela Di Marii:




W Święto Zakochanych w Lizbonie rozegrany został drugi mecz. Tamtejsza Benfica podejmowała Borussię Dortmund i również sprawiła niemałą niespodziankę, ponieważ pokonała niemiecką drużynę. Dortmundczycy nie grali źle, ale po straceniu bramki ich rywale świetnie się bronili. Rozczarowywać może forma Aubameyanga, który zmarnował 2 świetne okazje i nie wykorzystał rzutu karnego.

Można nawet powiedzieć, że to Borussia przeważała, ale brakowało jej po prostu szczęścia. Ostatecznie Benfica pokonała rywali 1:0 po golu Mitroglou i ma skromną zaliczkę przed rewanżowym meczem w Dortmundzie.

Po wtorkowych emocjach dziś wieczorem obejrzymy kolejne dwa spotkania. O 20:45 w Madrycie Napoli podejmować będzie Real, a w Monachium odbędzie się mecz Bayernu z Arsenalem.

Czytaj »

Środa z Ligą Mistrzów, czyli co nas czeka wieczorem? [ZAPOWIEDŹ]

Kolejny wieczór z Ligą Mistrzów! Po walentynkowych emocjach związanych ze starciami PSG z Barceloną i Benfiki Lizbona z Borussią Dortmund, czekają na nas kolejne hity. Bayern Monachium podejmie na własnym terenie Arsenal, a Real Madryt sprawdzi dwóch Polaków z SSC Napoli. Czego możemy oczekiwać po środowych meczach?



BAYERN MONACHIUM – ARSENAL LONDYN

Bayern
Forma: Bayern ostatnio nie zachwyca. Co prawda bilans Bawarczyków w 3 ostatnich meczach wynosi 2-1-0, ale oba zwycięstwa były wymęczone. Dość powiedzieć, że w ostatni weekend pierwszą bramkę przeciwko zajmującemu przedostatnią pozycję w tabeli FC Ingolstadt 04 zdobyli dopiero w 89. minucie.

Pozycja w tabeli w lidze:
1. Bayern Monachium – 49 pkt.
2. RB Lipsk – 42 pkt.
3. Eintracht Frankfurt – 35 pkt.

Kontuzje: W zespole mistrzów Niemiec nie zagrają Jerome Boateng i Franck Ribéry. Obydwaj panowie nie zdążyli wyleczyć kontuzji, pomimo tego, że afiszowani byli do występu w dzisiejszym meczu. Niepewny jest także występ Xabiego Alonso.

Najlepsi strzelcy w LM 2016/17: Robert Lewandowski – 5 bramek

Faza grupowa LM: Monachijczycy wylosowali Atletico Madryt, FK Rostów i PSV Eindhoven. Po niełatwej przeprawie 12 pkt. dało im drugie miejsce w grupie D za plecami Atletico.


Arsenal
Forma: Piłkarze Arsenalu spisują się jeszcze gorzej od swoich rywali, bo nie potrafią wygrać, grając słabo. W 3 ostatnich meczach w Premier League odnieśli jedynie 1 zwycięstwo i zaprzepaścili sobie szansę na zdobycie mistrzostwa w tym sezonie.

Pozycja w tabeli w lidze:
1. Chelsea Londyn – 60 pkt.
2. Manchester City – 52 pkt.
3. Tottenham Hotspur – 50 pkt.
4. Arsenal – 50 pkt.
5. Liverpool – 49 pkt.

Kontuzje: U Kanonierów w kadrze meczowej nie znaleźli się Mathieu Debuchy, Santi Cazorla, Aaron Ramsey, Yaya Sanogo.

Najlepsi strzelcy w LM 2016/17: Mesut Özil – 4 bramki

Faza grupowa LM: W grupie Londyńczycy trafili na Paris Saint Germain, FC Basel i Łudogorec Razgrad. Zgromadzili 14 pkt. i zajęli pierwsze miejsce w grupie A.



REAL MADRYT - SSC NAPOLI

Real
Forma: Bilans Królewskich w 3 ostatnich meczach to 2-1-0. Strzelają dużo, ale nie zachwycają – wielu kluczowych piłkarzy jest na etapie poszukiwania optymalnej formy. Jakiś czas temu to w Realu upatrywano zdecydowanego faworyta w tym dwumeczu, teraz już nikt nie jest pewny wyniku.

Pozycja w tabeli w lidze:
1. Real Madryt – 49 pkt.
2. FC Barcelona – 48 pkt.
3. Sevilla FC – 46 pkt.

Kontuzje: Zidane posadził na trybunach Garetha Bale'a, który dopiero wyzdrowiał po kontuzji. Poza tym szkoleniowiec ma do dyspozycji wszystkich swoich zawodników.

Najlepsi strzelcy w LM 2016/17: Karim Benzema – 4 bramki

Faza grupowa LM: Real podejmował Borussię Dortmund, Legię Warszawa i Sporting Lizbona. Ostatecznie uplasował się za Borussią na drugim miejscu w grupie F, zdobywając 12 pkt.


Napoli
Forma: Napoli, podobnie jak Real, w trzech ostatnich pojedynkach 2 razy zwyciężało i raz musiało podzielić się punktami z rywalem co, jak się wydaje, było tylko wypadkiem przy pracy. Podopieczni Sarriego są w kapitalnej dyspozycji i mają równe szanse w meczu z gigantem.

Pozycja w tabeli w lidze:
1. Juventus Turyn – 60 pkt.
2. AS Roma – 53 pkt.
3. SSC Napoli – 51 pkt.
4. Inter Mediolan – 45 pkt.

Kontuzje: Z urazem zmaga się jedynie Lorenzo Tonelli. Nie wiadomo, co z występem Arka Milika, który już od kilku spotkań znajduje się w kadrze meczowej, ale na razie nie powrócił na boisko po fatalnej kontuzji.

Najlepsi strzelcy w LM 2016/17: Dries Mertens – 4 bramki

Faza grupowa LM: Napoli mierzyło się z Benficą Lizbona, Besiktasem Stambuł i Dynamem Kijów. 11 pkt. pozwoliło włoskiemu klubowi na zajęcie pierwszego miejsca w grupie B.


Oba spotkania zapowiadają się fascynująco. Jakie wyniki typujecie i które starcie zamierzacie oglądać?

Czytaj »

Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 20

20. kolejka 2. Bundesligi już za nami. Sprawdźcie, jak tym razem spisali się Polacy i piłkarze polskiego pochodzenia, którzy na co dzień grają na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy.



Robert Wulnikowski przedłużył wygasającą w tym roku umowę o kolejny rok! Polski bramkarz jest obecnie najstarszym profesjonalistą w Niemczech.




Piątek i pierwsza połowa sobotnich spotkań zwiastowały, że to będzie kolejka remisów – żadna z drużyn nie była w stanie zdominować drugiej, czy też udokumentować tejże dominacji. Jednakże Heidenheim i w ostatnich sekundach TSV przerwało tę passę. Później już było z górki.

St. Pauli zdobyło kolejne trzy ważne oczka w kwestii swojego utrzymania w lidze. Simon Terodde zrównał się ilością bramek z obecnie grającym w Schalke, Guido Burgstallerem – w minionej kolejce Niemiec do swojego dorobku bramkowego dołożył Doppelpacka, czyli dwa gole, które zapewniły jego drużynie wygraną. A Felix Kroos pięknym strzałem z rzutu wolnego zainicjował małą goleadę w Berlinie.

Tę kolejkę kończyło spotkanie pomiędzy Hannoverem a VfL Bochum na HDI Arena. Mecz w większości czasu rozgrywał się pod dyktando gości, nawet bramka „do szatni” nie ostudziła ich zapału... Zrobił to kto inny. Arbiter główny, który niesłusznie podyktował jedenastkę, która ustaliła wynik tego spotkania, a później niesłusznie tego nie zrobił, kiedy Sane odbijał ręką w polu karnym piłkę.


piątek 10.02, godz. 18:30

  • Erzgebirge Aue 0-0 Greuther Fürth
    brak polskich zawodników.
  • Fortuna Düsseldorf 1-1 1. FC Kaiserslautern
    [53' Robert-Nesta Glatzel, 59' Marcel Sobottka]
    Dwójka Orzełków – Adam Bodzek (Fortuna) i Kacper Przybyłko (FCK) – spędzili na boisku po 90 minut.
  • 1. FC Nürnberg 1-1 Eintracht Brunszwik
    [23' Christoffer Nyman, 53' Abdelhamid Sabiri]

    Adam Matuszczyk znalazł się w kadrze Eintrachtu i przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych.

sobota 11.02, godz 13:00

  • TSV 1860 Monachium 2-1 Karlsruher SC
    [48' Jordi Figueras, 50' Ivica Olić, 90+5' Kai Bulow]

    Sebastian Boenisch (TSV) rozegrał cały mecz, a w 79' został wpisany do notesika arbitra. Oskar Zawada (Karlsruher) zjawił się na murawie w 77. minucie meczu.
  • Würzburger Kickers 0-2 1. FC Heidenheim
    [80' Timo Beermann, 83' Tim Kleindienst]

    Robert Wulnikowski (Kickersi) dwukrotnie skapitulował w ostatnich dziesięciu minutach spotkania. Mathias Wittek cały mecz na boisku, Leon Jankowski (obaj FCH) standardowo poza kadrą.

niedziela 12.02, godz 13:30

  • St. Pauli 2-0 Dynamo Drezno
    [28' Kyoung-Rok Choi, 59' Enver Cenk Sahin]

    Waldemar Sobota (St. Pauli) na boisku spędził całe spotkanie.
  • VfB Stuttgart 2-1 SV Sandhausen
    [45+2' (k.) Simon Terodde, 61' Richard Sukuta-Pasu, 85' Simon Terodde]

    Na Mercedes-Benz Arena w Stuttgarcie ujrzeliśmy dwóch z trzech Polaków, jacy grają na poziomie 2. Bundesligi – w defensywie gospodarzy widzieliśmy Marcina Kamińskiego, a w ekipie gości w drugiej linii wypożyczonego z Lechii Gdańsk Daniela Łukasika. Jego klubowy kolega, Kuba Kosecki, nie znalazł się w kadrze na to spotkanie – najpewniej odpoczywa po pucharowym spotkaniu z Schalke, w którym grał od 13. minuty.
  • Union Berlin 3-1 Arminia Bielefeld
    [22' Felix Kroos, 44' Fabian Klos, 63' Damir Kreilach, 83' Sebastian Polter]
    Tomasz Hołota (Arminia) na placu gry zjawił się w 88. minucie meczu.

poniedziałek 13.02, godz 20:15
  • Hannover 96 2-1 VfL Bochum
    [16' Johannes Wurtz, 45' Martin Harnik, 63' Martin Harnik (k.)]

    Artur Sobiech (Hannover) na cztery minuty przed końcem spotkania opuścił murawę. Kibice polskich zawodników muszą jeszcze poczekać na Pawła Dawidowicza (Bochum).
Czytaj »

Specjalnie na Walentynki: najpiękniejsze pary ze świata piłki!

Dziś dzień zakochanych! A oni są nie tylko wśród nas – jest ich mnóstwo także w świecie sportu. Często musieli walczyć z dzielącymi ich kilometrami i pokusami, ale... Tak, piękne i wielkie miłości istnieją także w piłkarskim świecie! Specjalnie dla Was przygotowałyśmy zestawienie najpiękniejszych par w sferze futbolu.


Galeria najpiękniejszych par



Piqué i Shakira


Tę parę zna chyba każdy. Poznali się przed Mistrzostwami Świata 2010, kiedy piosenkarka nagrywała piosenkę na ten turniej. Gerard Piqué wziął udział w teledysku, a to, co powiedział później na pewno na długo zostało w pamięci fanów tej pary. Piłkarz po zakończeniu nagrania powiedział do swojej aktualnej partnerki: „Jeżeli muszę zagrać w finale, by znów Cię spotkać, gwarantuję, że Hiszpania tam zagra”. Sama Shakira w wywiadach wspomniała, że przed tym mundialem poznała miłość swojego życia.
Od tego czasu Piqué i Shakira są piękną parą z dwójką pociech.
Ciekawostka: zarówno piłkarz, jak i wokalistka, urodzili się 2 lutego, więc jest między nimi równe 10 lat różnicy. Po każdej strzelonej przez Piqué bramce pokazuje on dwie przedzielone dwójki.

Toni Kroos i Jessica Farber


Jessica Farber jest daleka od bycia typową WAG. Unika blasku fleszy i uwagi. Pracuje w sektorze turystycznym. Nie podąża ślepo za trendami, by za wszelką cenę spełniać aktualne kanony piękna, które w rzeczywistości nie istnieją. Toni także nie przepada za przesadnym dzieleniem się swoim życiem prywatnym.
Ich związek trwa od 2008 roku, a w 2015 roku przypieczętowany został utrzymanym w wielkiej tajemnicy ślubem. Zawodnik Realu Madryt nazywa Jessicę swoim głównym wsparciem spoza piłkarskiego środowiska. Para ma syna Leona i córkę Amelię.

Marc Bartra i Melissa Jiménez


Para poznała się w 2014 roku. Nie potrzebowali dużo czasu, by przypaść sobie do gustu. Melissa z zawodu jest dziennikarką i bardzo możliwe, że poznała obecnego stopera Borussii podczas jednego z wywiadów.
18 sierpnia 2015 roku na świat przyszła Gala - córka Marca i Melissy. Dziewczynka często wraz z mamą wspiera tatę z trybun stadionu Signal Iduna Park. 10 października ubiegłego roku Bartra oświadczył się swojej o cztery lata starszej partnerce. Możliwe jest, że ślub tej wspaniałej pary odbędzie się już po zakończeniu sezonu.

Antonella Roccuzzo i Leo Messi


Zjawiskową partnerkę jednego z najlepszych piłkarzy wszech czasów zna każdy. Antonella i Leo poznali się już w dzieciństwie, ich rodziny przyjaźniły się. Po wyjeździe Leo do Barcelony kontakt urwał się, ale para spotkała się ponownie w 2009 roku i to prawdopodobnie od tego momentu są razem. W 2012 roku urodził się pierwszy syn Leo i Antonelli – Thiago, a 3 lata później Mateo.
Od jakiegoś czasu głośno jest o ślubie piłkarza. Osoby z jego otoczenia mówiły, że może on odbyć się 24 czerwca, w dzień urodzin Lionela.

Joana Sanz i Dani Alves


Piłkarz Juventusu najwidoczniej zna się na kobietach. Od prawie dwóch lat Dani Alves spotyka się z piękną modelką z Wysp Kanaryjskich. Joana rok temu umieściła w Internecie zdjęcie pierścionka zaręczynowego. Media spekulują, że para może wziąć ślub jeszcze w tym roku. Jak większość kibiców dobrze wie, Daniemu nie brakuje poczucia humoru. Nie raz słyszało się o kawałach, które piłkarz robił swoim kolegom z drużyny. Wydaję się, że charakter Joany jest podobny, dlatego para bardzo często wrzuca na portale społecznościowe swoje zabawne zdjęcia.

Luka i Vanja Modrić


Chorwacki piłkarz od 5 lat związany jest z ekonomistką, Vanją Modrić (z domu Bosnić). Para poznała się w kawiarni w Zagrzebiu. Chemię między sobą poczuć mieli już kiedy pierwszy raz rozmawiali przez telefon – jeszcze dobrze się nie znali, a ich pierwsza rozmowa trwała 3 godziny. Vanja zakochała się w obecnym zawodniku Realu Madryt, kiedy ten miał 19 lat. Zaimponowały jej jego skromność, prostolinijność i pewność siebie. W 2010. roku para wzięła ślub cywilny, rok później kościelny. W 2010. roku także na świat przyszło ich pierwsze dziecko – syn Ivan. Trzy lata później Vanja urodziła córkę o imieniu Ena.

Mateo Kovačić i Izabel Andrijanić


O tej parze już pisałyśmy! W artykule z cyklu „Kobiety z trybuny” opisałyśmy zarówno Izabel jak i jej związek z piłkarzem. Para poznała się 7 lat temu w kościele, w którym Mateo był wówczas ministrantem a jego przyszła ukochana śpiewała w chórze. Młodzi niedawni zaręczyli się i marzą o ślubie w miejscu, w którym spotkali się po raz pierwszy.
Czytaj »

„Odkrycie roku 2016” – kim jest Janek Bednarek?

Dwie nagrody w dwa dni. Wychowanek Lecha Poznań, Jan Bednarek, ma za sobą świetny rok. Na początku sezonu wrócił z wypożyczenia i obecnie znów reprezentuje barwy Kolejorza, a do tego wraz z reprezentacją U21 przygotowywał będzie się do tegorocznego Euro.



Kariera klubowa


Dwa lata temu zdawał maturę, a dziś jest kluczowym piłkarzem drużyny z Poznania.
Janek swoją dorosłą karierę rozpoczynał w Lechu Poznań. Ze względu na młody wiek bardzo ciężko było mu przebić się do pierwszego składu. W 2015 roku trafił na wypożyczenie do Górnika Łęczna. Tam również bił się o pierwszą jedenastkę. Początkowo nie grał wiele, ale ostatecznie rozegrał w Łęcznej kilkanaście spotkań. Sam obrońca podkreślał w wywiadach, że nabrał tam doświadczenia.
Po udanym sezonie w Górniku Janek wrócił do Lecha. We wrześniu ubiegłego roku przedłużył kontrakt z poznańską drużyną. Obecny obowiązuje do 2020 roku.

W tym sezonie kilkakrotnie został uznawany za zawodnika meczu oraz wybierany do jedenastki kolejki, a także całej rundy jesiennej. Obrońca strzelił nawet bramkę w meczu z Cracovią.
Z meczu na mecz stawał się coraz lepszym piłkarzem, aż w końcu został nazwany "ostoją defensywy Lecha". W swojej karierze grał z wieloma zawodnikami, ale najlepiej wspomina duet z Paulusem Arajuurim, byłym już piłkarzem Kolejorza.


Mistrzostwa Europy U21


Zdecydowana większość kibiców wie, co czeka w tym roku nasz kraj. Oprócz kontynuowania eliminacji do MŚ 2018 w Polsce rozegrane zostanie Euro U21. Nasz dzisiejszy bohater może mieć niemal pewnie miejsce w pierwszej jedenastce w meczach tego turnieju. Jeżeli oczywiście rozegra chociaż podobną rundę do poprzedniej.

Mistrzostwa rozpoczynają się w czerwcu. 16 czerwca Polacy rozegrają pierwszy mecz w Lublinie. Ich rywalem będzie Słowacja.

Janek bardzo często pytany jest o swoje cele i przeczucia dotyczące tego turnieju. Wierzy, że uda się nam zdobyć złoty medal. Ostatnio w wywiadzie dla Łączy Nas Piłka padło bardzo ciekawe pytanie, na co sam piłkarz odpowiedział jeszcze ciekawiej:

Dziennikarz: Co porabiasz 30 czerwca?
Jan: Po godzinie 22 tego dnia zamierzam być w euforii, cieszyć się ze złota Mistrzostw Europy.

Tego samego życzymy Jankowi i mocno trzymamy kciuki za występ naszych reprezentantów.

Życie prywatne i zainteresowania Jana Bednarka


Janek prywatnie jest wielkim kibicem piłki nożnej. Jego ulubioną drużyną jest Real Madryt, ale stara się śledzić również pozostałe ligi. Na pytanie „na kim się wzoruje?” odpowiada szybko i pewnie. Jego idolem jest Sergio Ramos. Przyznał, że podpatruje także Michała Pazdana czy Kamila Glika.

Piłkarz będąc jeszcze na wypożyczeniu w Łęcznej postanowił wesprzeć swoich kolegów z Poznania i wybrał się na finał Pucharu Polski do Warszawy. Oglądał to spotkanie z sektora kibiców Lecha. Zawodnikowi bardzo podobała się panująca tam atmosfera. Nie był to pierwszy raz, kiedy Janek chwalił poznańskich kibiców. W końcu sam kiedyś nim był.

„Zawsze i od zawsze byłem kibicem Lecha. Od małego jeździłem na mecze i kibicowałem mu.”

Oprócz piłki nożnej w wolnym czasie lubi także gotować. Niedawno na kanale Canal+ pojawił się filmik z Bednarkiem w roli głównej. Został przedstawiony w nim jako klubowy kucharz i przyrządzał swoje popisowe danie. Po powrocie z treningu lubi także czytać książki, oglądać seriale, filmy, grać w gry i rzecz jasna, spotykać się ze znajomymi.

Jan ma brata, również piłkarza. Filip jest bramkarzem i gra obecnie w 2. lidze holenderskiej.
Janek formalnie jest singlem, ale tak naprawdę należy do jednej z naszych redaktorek.

Szalony początek miesiąca dla Bednarka


3 lutego, zaraz po sparingu z Elaną Toruń Janek wyruszył na Wielki Bal Sportowca. Jest to coroczna gala, na której przyznawane są nagrody dla najlepszych sportowców w Wielkopolsce. Obrońca Lecha został wybrany wówczas Najlepszym Piłkarzem 2016 roku.

Dzień później udał się do Warszawy. Tym razem nominowany został do nagrody „Odkrycie roku 2016” na gali tygodnika Piłka Nożna. Jego przeciwnikami w walce o ten tytuł byli m.in. Przemek Frankowski i Jarosław Jach. Janek otrzymał tę nagrodę i od tej pory jest o nim coraz głośniej. Sam zawodnik jednak nie czuje się gwiazdą. Jestem po prostu zawodnikiem Lecha Poznań, przyznał niedawno.


Według ekspertów jest przyszłością naszej reprezentacji. Jankowi życzymy wielu sukcesów, zarówno z reprezentacją, jak i z Lechem Poznań!
Czytaj »

Karne, karne wszędzie, czyli podsumowanie wyjątkowo krótkiej 21. kolejki Ekstraklasy

Powrót LOTTO Ekstraklasy nie rozczarował. 21. kolejka obfitowała w wiele pięknych goli i interesujących sytuacji. Przeczytajcie podsumowanie tego, co wydarzyło się na ligowych boiskach w miniony weekend.



Jedynie 15 bramek w 7 meczach (7, gdyż na 7 marca przełożono spotkanie Górnika Łęcznej z Zagłębiem Lubin), a mimo to możemy być więcej niż zadowoleni? Tak jest!

Jedenastek czar


W tej kolejce nie zabrakło niczego. Zwłaszcza rzutów karnych. Jeśli policzyć dobitkę Pawła Brożka, po jedenastkach padło aż 6 bramek! Tu po raz kolejny potwierdziło się, iż Ekstraklasa jest ligą cudów, gdyż o dwóch z nich można powiedzieć jako o golach wysokiej urody. Tak, rzuty karne trafieniami wysokiej urody. Niemożliwego dokonali Flavio Paixão i Adam Gyurcsó, stałe fragmenty wykonując panenką.

Bramka kolejki...


...należy jednak do Patryka Małeckiego. Niepokorny zawodnik Wisły Kraków fenomenalnie złożył się do strzału w spotkaniu przeciw Koronie:


Co w tabeli?


Wygrana Lechii w meczu na szczycie pozwoliła wskoczyć jej na pierwsze miejsce kosztem Jagiellonii. Ruch Chorzów coraz bardziej zadomawia się na ostatniej pozycji i potrzebuje impulsu, by utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Niesamowicie ciasno jest w środkowej części tabeli - 9. i 14. zespół dzielą jedynie 4 "oczka".

Ruch Chorzów 0:1 (0:0) Cracovia
[88' Piątek]

Kartki: 39' Malarczyk
Składy:
[Ruch Chorzów] Hrdlička – Pazio, Kowalczyk, Helik, Konczkowski – Moneta, Urbańczyk, Lipski, Surma (79' Gamakov), Mazek (89' Trojak) – Niezgoda (73' Višņakovs)
[Cracovia] Sandomierski – Jaroszyński, Wołąkiewicz, Malarczyk, Ferraresso (80' Mihalík) – Steblecki (90' Jendrišek), Čovilo, Budziński, Dąbrowski, Wójcicki – Szczepaniak (67' Piątek)



  • Cracovia wygrała wyjazdowe spotkanie w lidze po raz pierwszy od 29.04.2016 (minęło 287 dni).
  • Od 14.08.2015 r. Cracovia na wyjazdach wygrywa tylko w Krakowie i Chorzowie. 
  • Ruch nie odnotował remisu w ostatnich 15 ekstraklasowych spotkaniach.


Lech Poznań 3:0 (1:0) Bruk-Bet Termalica Nieciecza
[33' Kownacki (kar.), 89' Robak (kar.), 90+6' Jevtić (kar.)]

Kartki: 9' Trałka, 44' Osyra, 57' Babiarz, 59' Putiwcew, 80' Jovanović, 90+4' Putiwcew
Składy:
[Lech Poznań] Putnocký – Kędziora, Nielsen, Wilusz, Kostewycz – Trałka (35' Tetteh), Gajos – Makuszewski (90+1' Wasielewski), Majewski, Jevtić – Kownacki (85' Robak)
[Bruk-Bet Termalica Nieciecza] Pilarz – Pleva, Osyra, Putiwcew, Guilherme – Babiarz, Kupczak (75' Nowak) – Miśak (46' Gergel), Stefanik (66' Kędziora), Jovanović – Gutkovskis

Powiedzieć o tym meczu, że był nietypowy, to jak nie powiedzieć nic. Wszystkie bramki dla Lecha padały po rzutach karnych, które wykonywali... za każdym razem inni zawodnicy. Pilarz dwa razy wyczuwał interwencje strzelców, ale ich uderzenia były zbyt precyzyjne, by bramkarz Termaliki je odbił. Wszystkie jedenastki zostały podyktowane przez sędziego Gila jak najbardziej słusznie.

  • Ostatni raz 3 rzuty karne w jednym meczu Ekstraklasy podyktowane były w 36. kolejce sezonu 2013/14 (2 dla Lechii, 1 dla Wisły).
  • Lech strzelał gola w każdym z ostatnich 11 meczów ligowych.
  • Ostatni raz 3 karne jedna drużyna miała w 27. kolejce sezonu 2002/03 - 3 jedenastki dla Groclinu przeciw Szczakowiance (wykonawcami Pawlak, Niedzielan i Mila). 
  • Termalica nie zremisowała żadnego z ostatnich 11 meczów w lidze na wyjeździe.


Wisła Kraków 2:0 (1:0) Korona Kielce
[12' Małecki, 79' Paweł Brożek]

Kartki: 6' Głowacki, 65' Małecki, 80' Mączyński
Składy:
[Wisła Kraków] Załuska – Cywka, Głowacki, González, Sadlok – Boguski, Mączyński, Popovič (86' Štilić), Małecki – Ondrášek (60' Paweł Brożek), Zachara (69' Llonch)
[Korona Kielce] Pesković – Rymaniak, Dejmek, Diaw, Kallaste – Marković (46' Mrozik), Możdżeń – Aankour (80' Górski), Abalo (66' Pyłypczuk), Palanca – Micanski

  • Wisła nie przegrała u siebie od 26.08.2016 r. Ma od tego czasu bilans 6-2-0.
  • Wisła strzeliła w tym sezonie już 8 goli w pierwszym kwadransie, co jest najlepszym wynikiem w Ekstraklasie.
  • Od 22 meczów Korony nie padł bezbramkowy remis.


Arka Gdynia 0:1 (0:1) Legia Warszawa
[39' Jodłowiec]

Kartki: 21' Marcjanik, 76' Hofbauer, 90' Guilherme
Składy:
[Arka Gdynia] Jałocha – Socha, Marcjanik, Sobieraj, Marciniak – Marcus da Silva de Oliveira, Hofbauer, Łukasiewicz (62' Kakoko), Bozok (C) (62' Formella) – Szwoch (76' Trytko) – Barišić
[Legia Warszawa] Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Jodłowiec, Kopczyński – Kazaiszwili (77' Guilherme), Odjidja-Ofoe, Radović – Necid (88' Hämäläinen)



  • Tomasz Jodłowiec czekał na gola w meczu Ekstaklasy niemal od roku (od 14.02.2016).
  • Legia wygrała już piąty mecz na wyjeździe z rzędu.
  • To szósty mecz z rzędu, w którym Arka nie wygrała meczu u siebie. 
  • Legia nie przegrała w lidze od dziesięciu spotkań.


Wisła Płock 1:1 (0:0) Śląsk Wrocław
[82' Pich, 90+4' Kante]

Kartki: 31' Wlazło, 39' Iliew
Składy:
[Wisła Płock] Kiełpin – Stępiński, Bozic, Byrtek, Sylwestrzak – Rogalski (73' Kriwiec), Wlazło – Merebaszwili, Iliew, Reca (78' Piotrowski) – Piątkowski (62' Kante)
[Śląsk Wrocław] Pawełek – Dankowski, Celeban, Kokoszka, Pawelec – Kovačević, S. Riera (66' Álvarinho) – Madej (87' Stjepanović), Morioka, Pich (90+3' Román) – Biliński

  • Śląsk stworzył sobie w tym sezonie najmniej (ze wszystkich ligowych ekip) okazji do strzelenia bramki. 
  • Pich strzelił pierwszego gola w Ekstraklasie od 22.08.2015 r.
  • Wisła Płock po raz 15. remisowała do przerwy - nikt w lidze nie robi tego tak często.
  • Kante zdobył gola 6 sekund przed końcem doliczonego czasu gry.


Lechia Gdańsk 3:0 (1:0) Jagiellonia Białystok
[11' M. Paixão, 70' M. Paixão, 86' F. Paixão (kar.)]

Kartki: 49' Janicki, 55' Burliga, 75' Chrapek, 84' Borysiuk, 85' Ziggy Gordon, 90' Maloča, 90' Świderski
Składy:
[Lechia Gdańsk] Kuciak – Stolarski, Janicki, Maloča, Wawrzyniak – Borysiuk – Peszko (53' Haraslin), Krasić, Wolski (69' Chrapek), F. Paixão – M. Paixão (81' Kuświk)
[Jagiellonia Białystok] Kelemen – Burliga, Guti Tomelin, Runje, Straus (69' Ziggy Gordon) – Frankowski (69' Świderski) – Góralski, Chomczenowski (74' Novikovas), Romanczuk – Vassiljev, Černych



"Starcie wagi ciężkiej dla Pomorzan! Po ciekawym meczu na szczycie tabeli Lechia Gdańsk zasłużenie pokonała Jagiellonię Białystok aż 3:0 i została liderem Ekstraklasy. W Gdańsku nie brakowało emocji – sypały się kartki, trybuny szalały, a piłkarze zbyt impulsywnie reagowali na wydarzenia boiskowe.

Pojedynek zapowiadał się fascynująco, gdyż mierzyły się dwa najwyżej widniejące w tabeli zespoły. Podczas zimowej przerwy zdecydowanie lepiej prezentowała się Lechia, która wygrała wszystkie sparingi i była zdeterminowana, by wskoczyć na fotel lidera kosztem rywala..."
- cały opis meczu przeczytacie tutaj.

  • Rafał Janicki został pierwszym zawodnikiem w tym sezonie, który złapał 8 żółtych kartek.
  • W każdym z 13 ostatnich meczów Lechii w Ekstraklasie padały co najmniej 2 gole.
  • Lechia przełamała passę Jagiellonii, która to przed tym spotkaniem nie traciła jeszcze w tym sezonie bramki w pierwszym kwadransie.


Pogoń Szczecin 2:1 (0:1) Piast Gliwice
[28' Papadopulos, 73' Rafał Murawski, 89' Gyurcsó (kar.)]

Kartki: 12' Korun, 56' Kort, 61' Pietrowski, 76' Rafał Murawski, 77' Sekulski, 84' Tsintsadze, 88' Korun
Składy:
[Pogoń Szczecin] Słowik – Râpă, Matras, Fojut, Nunes – Rafał Murawski, Tsintsadze – Kitano (71' Listkowski), Drygas, Gyurcsó – Frączczak (83' Zwoliński)
[Piast Gliwice] Szmatuła – Pietrowski, Sedlar, Korun, Mráz – Szeliga, S. Vranješ, Radosław Murawski (C), Bukata, Jankowski (72' Sekulski) – Papadopulos (88' Mójta)

Co. Za. Widowisko.
Mecz lepiej zaczęła drużyna z Gliwic, od pierwszego gwizdka śmiało atakując bramkę strzeżoną przez Jakuba Słowika. W 28. minucie Murawski doskonale dograł do Papadopulosa, a ten wolejem przedniej urody pokonał Słowika. Piast przeważał w pierwszej odsłonie, ale druga to już prawdziwy popis Portowców.

W 71. minucie gospodarze dopięli swego. Świeżo wprowadzony Listkowski dograł piłkę do Murawskiego, a doświadczony zawodnik z bliska zdobył swoje 5. trafienie w sezonie. Podopieczni Moskala chcieli iść za ciosem i na stałe zagościli w polu karnym Piasta, brakowało im jednak klarownych okazji.

88. minuta okazała się być kluczową dla końcowego wyniku. Korun przegrał pojedynek biegowy z Gyurcsó we własnym polu karnym i otrzymał czerwoną kartkę za drugą żółtą przez pretensje w kierunku sędziego, który wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł faulowany Węgier i panenką pokonał Szmatułę.

Kapitalne spotkanie. Kto nie widział, niech żałuje!

  • 49 sekund potrzebował Marcin Listkowski, aby zaliczyć asystę.
  • W 10 ostatnich spotkaniach Pogoni padły przynajmniej dwie bramki.


Statystyki za: EkstraStats


Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

*Ruch Chorzów ma 16 punktów - błąd w tabeli.
Czytaj »

Niełatwa sytuacja mistrzów Anglii w Premier League. Swansea pokonuje Leicester

Kolejna porażka Leicester mistrza Anglii. Tym razem zawodnicy włoskiego szkoleniowca, Claudio Ranieriego, przegrali ze Swansea 2:0. Czyste konto zachował Łukasz Fabiański.



Znowu zawiodła obrona. Najpierw do siatki Petera Schmeichela trafił Alfie Mawson. Po rzucie wolnym, Fernandez zgrał piłkę, a obrońca zdobył wolejem gola niezwykłej urody.

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Sigurdsson podał do Olssona, który wpadł w pole karne i zaskoczył duńskiego golkipera. Źle w tej sytuacji zachował się defensor Leicester, Marc Albrighton, który nie pobiegł za przeciwnikiem.

Jedyną szansę do zdobycia gola dla gości miał Islam Slimani. Po podaniu Mahreza znalazł się w sytuacji sam na sam z Fabiańskim, a polski golkiper sparował strzał Algierczyka. 

Łabędzie były lepszą stroną w tym spotkaniu i to ten zespół wygrał kolejny mecz. Swansea ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, Leicester tylko jeden.

Co się stało z drużyną, której historia obiegła całą Europę w sezonie 2015/16? Co się stało z jej zawodnikami? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Jeden z czołowych zawodników mistrzów Anglii, Jamie Vardy, pewnego razu był z kolegą u swoich pracodawców, czyli zarządu klubu. Plotki głoszą, że panowie chcieli, aby Ranieriego zwolnić, co zresztą nie powinno nikogo dziwić. Zarząd po jakimś czasie wydał oświadczenie, że stoi murem za trenerem. Gdy zdobywasz najważniejsze trofeum na Wyspach Brytyjskich, to cieszysz się dużym kredytem zaufania.

W najbliższy weekend, Leicester zagra w Pucharze Anglii z Milwall, a już w przyszłą środę w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów wyjedzie do Hiszpanii, aby rozegrać mecz z Sevillą. Dużo osób trzyma za Leicester kciuki i chce, aby Lisy wreszcie zagrały tak jak w poprzednim sezonie.


Swansea City A.F.C. 2:0 (2:0) Leicester City F.C.
[37' Mawson, 45+2' M. Olsson]

Kartki: 26' Fer, 36' Huth, 40' Cork, 57' Chilwell
Składy:
[Swansea] Fabiański – Naughton, F. Fernández, Mawson, M. Olsson – T. Carroll, Fer, Cork (C) – Dyer (7' Routledge, 89' L. Narsingh), F. Llorente (72' J. Ayew), Sigurdsson
[Leicester] Schmeichel – Simpson (70' Amartey), Morgan (C), Huth, Fuchs (46' Chilwell) – Mahrez, Drinkwater, Ndidi, Albrighton (46' Slimani) – Gray, Vardy
Czytaj »

Lechia pokazuje siłę! Jagiellonia przegrywa i traci pozycję lidera

Starcie wagi ciężkiej dla Pomorzan! Po ciekawym meczu na szczycie tabeli Lechia Gdańsk zasłużenie pokonała Jagiellonię Białystok aż 3:0 i została liderem Ekstraklasy. W Gdańsku nie brakowało emocji sypały się kartki, trybuny szalały, a piłkarze zbyt impulsywnie reagowali na wydarzenia boiskowe.




Pojedynek zapowiadał się fascynująco, gdyż mierzyły się dwa najwyżej widniejące w tabeli zespoły. Podczas zimowej przerwy zdecydowanie lepiej prezentowała się Lechia, która wygrała wszystkie sparingi i była zdeterminowana, by wskoczyć na fotel lidera kosztem rywala.

Od początku meczu inicjatywę przejęli gospodarze. Dość miarodajna jest statystyka posiadania piłki, która po 20 minutach wynosiła... 83% do 17%. Lechiści przyciskali i w efekcie już w 11. minucie objęli prowadzenie. Z rzutu rożnego świetnie dośrodkował Peszko, a Marco Paixão uderzył głową; piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce.

Białostoczanie nie rzucili się do szaleńczego obrabiania strat i pozwolili Lechii nadal prowadzić grę. Rozkręcili się dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej odsłony, lecz wciąż brakowało im stuprocentowych sytuacji. W 40. minucie dobrą okazję miał Góralski, który dostał piłkę na linii pola karnego, ale mając przed sobą tylko bramkarza nie zdołał umieścić piłki w bramce. Na przerwę to Lechia schodziła, będąc wirtualnym liderem ligi.

Druga połowa rozpoczęła się spokojnie, żadna z ekip nie forsowała tempa. Kontuzji nabawił się Sławomir Peszko – reprezentant nabawił się urazu stawu skokowego, ale nie wiadomo jeszcze, jak poważny jest uraz. W 58. minucie kibice Jagiellonii, którzy licznie stawili się w Gdańsku, wymusili przerwę w grze, rzucając na murawę race i kompletnie zadymiając stadion.

Kiedy na 20 minut przed końcem meczu Lechia podwyższyła prowadzenie, było już jasne, że jej rywal wróci do domu z niczym. Stolarski obsłużył Marco Paixão dokładnym podaniem i Portugalczyk musiał tylko dostawić nogę. Jaga straciła wiarę w zwycięstwo i atakowała jeszcze mniej, niż przed przyjęciem drugiego ciosu.

W 84. minucie mieliśmy już hat-trick braci Paixão. Zdjętego chwilę wcześniej Marco zastąpił w wykonywaniu rzutu karnego Flavio. Jedenastkę podyktowano za dotknięcie piłki ręką Gordona w polu karnym. Winowajca nie popisał się także przy drugim golu, gubiąc krycie, i na pewno nie zaliczy swojego debiutanckiego meczu w Ekstraklasie do udanych.

Tuż przed końcem spotkania doszło do sporej sprzeczki w polu karnym Lechii, która zakończyła się przydzieleniem żółtych kartek Malocy i Świderskiemu. Doliczony czas gry przebiegał już bez emocji i po końcowym gwizdku Lechiści mogli zacząć świętowanie. Zwycięstwo pozwoliło im na wyprzedzenie Jagiellonii w tabeli LOTTO Ekstraklasy. Szykuje się nam kapitalna walka o mistrzostwo kraju!

Lechia Gdańsk 3:0 (1:0) Jagiellonia Białystok
[11' M. Paixão, 70' M. Paixão, 86' F. Paixão (kar.)]

Kartki: 49' Janicki, 55' Burliga, 75' Chrapek, 84' Borysiuk, 85' Ziggy Gordon, 90' Maloča, 90' Świderski
Składy:
[Lechia Gdańsk] Kuciak – Stolarski, Janicki, Maloča, Wawrzyniak – Borysiuk – Peszko (53' Haraslin), Krasić, Wolski (69' Chrapek), F. Paixão – M. Paixão (81' Kuświk)
[Jagiellonia Białystok] Kelemen – Burliga, Guti Tomelin, Runje, Straus (69' Ziggy Gordon) – Frankowski (69' Świderski) – Góralski, Chomczenowski (74' Novikovas), Romanczuk – Vassiljev, Černych

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo
Czytaj »